Menu
menu      Strona Główna
menu      firanki okna wystrj wnętrz
menu      firanki na podwójne okna
menu      FIRANKA KOPERTA
menu      firanka na taśmie
menu      firanki balkonowe
menu      firanki do pokoi
menu      firanki kaliskie
menu      firanki Łódź
menu      firanki na oknach
menu      firanki producent
menu      firanki sklepy
menu      firanki upinanie
menu      firanki Warszawa
menu      Firma odzieżowa Łódź salony
menu      Firma Gerlach
  • kto sklada wniosek o wykreslenie hipoteki
  • tokio hotel biografia
  • jak usunac dzika roze
  • tlk szczecin zakopane
  • stomatolog;rybnik
  • Patrzysz na wypowiedzi znalezione dla słów: firanki gotowe krótkie





    Temat: Andrzejkowe ciężarówki nr 45
    Cześć Dziewuszki!

    Dzięki za ciepłe słowa i kciuki

    Jestem prawie gotowa
    Firanki uszyte, poprane, wyprasowane, wiszą.
    Zasłonki uszyte, poprane, wyprasowane, wiszą.
    Torba jeszcze nie gotowa - pełna nonszalancja
    Szykuję zapasy jedzonkowe dla męża i urodzonych dzieci na czas mojej nieobecności.
    W poniedziałek KTG ( mam nadzieję, że obejdzie się bez strachu...) , potem wizyta w Poradni dla Słodkich Ciężarówek.
    Nie mogę jeszcze rodzić.
    Bez świeżego baleyage nie ruszę się na porodówkę

    Wciąż zadziwia mnie to, co dzieje się z ciężarówkami na krótko przed godziną "0"...
    To niesamowite, ile widzi się rzeczy do zrobienia.
    To niesamowite, ile razy można czyścić to samo pomieszczenie, przedmiot lub kąpać jakieś biedne zwierzę domowe...

    Idę sobie, może wezmę się za pakowanie tej nieszczęsnej torby?...

    Ściskam mocno



    Temat: Esg z herbu "Czerwony Wacuch"

    fajer zrozum, my po prostu nie jestesmy w stanie przyjac do wiadomosci tego ze nas opuszczasz na AZ 7 DNI!!!!! przypominajac nam o tym ranisz nasze kochajace serduszka i fogle... jestes okropny ;( bedziemy tesknic... mało powiedziane... bedziemy cierpiec z tesknoty na sama mysl o tobie!!! <rozpaczliwy krzyk, odglosy darcia ubrania i wyrywania sobie wlosow z glowy i nie tylko> Ta rozłąka doprowadzi nas na skraj szalenstwa... Lecz.. to malo powiedziane!!! z pewnoscią tym wyjazdem doprowadzisz wielu z nas na skraj rozpaczy... wspomnienia o tobie będą niczym wiosenny poranek... kolor traw będzie nasuwal na mysl soczystą zieleń twojego orczego ciała... zamknieci w czterech scianach, pogrążeni w smutku będziemy myślec o tobie... i jedynie firanki poruszane lekko przez wiosenny wiatr bedą nam nasuwac rzewne wspomnienia twojej zwiewnej tallum robe... życie bez ciebie traci sens... piwo smak... coż nam pozostanie??? zatopimy się w morzu rozpaczy, pogrążymy się w ciemności naszych dusz.... meandry przeszłości zgnębią nasze sumienia... a ty? ty wrocisz do nas za 7 tragicznych dni, opalony, pełen chęci do życia, gotowy w kazdej chwili na zalogowanie się! a my po ujrzeniu twojego krotkiego, lecz tak wymownego powitania "chy" zakrzykniemy chórem: AVE FAJER! miłośc zapanuje we wszechświecie, kazde żywe stworzenie będzie sławic twe szlachetne imię! piwo poleje się strumieniami!

    ciut nie ali ^^





    Temat: Esg z herbu "Czerwony Wacuch"
    fajer zrozum, my po prostu nie jestesmy w stanie przyjac do wiadomosci tego ze nas opuszczasz na AZ 7 DNI!!!!! przypominajac nam o tym ranisz nasze kochajace serduszka i fogle... jestes okropny ;( bedziemy tesknic... mało powiedziane... bedziemy cierpiec z tesknoty na sama mysl o tobie!!! <rozpaczliwy krzyk, odglosy darcia ubrania i wyrywania sobie wlosow z glowy i nie tylko> Ta rozłąka doprowadzi nas na skraj szalenstwa... Lecz.. to malo powiedziane!!! z pewnoscią tym wyjazdem doprowadzisz wielu z nas na skraj rozpaczy... wspomnienia o tobie będą niczym wiosenny poranek... kolor traw będzie nasuwal na mysl soczystą zieleń twojego orczego ciała... zamknieci w czterech scianach, pogrążeni w smutku będziemy myślec o tobie... i jedynie firanki poruszane lekko przez wiosenny wiatr bedą nam nasuwac rzewne wspomnienia twojej zwiewnej tallum robe... życie bez ciebie traci sens... piwo smak... coż nam pozostanie??? zatopimy się w morzu rozpaczy, pogrążymy się w ciemności naszych dusz.... meandry przeszłości zgnębią nasze sumienia... a ty? ty wrocisz do nas za 7 tragicznych dni, opalony, pełen chęci do życia, gotowy w kazdej chwili na zalogowanie się! a my po ujrzeniu twojego krotkiego, lecz tak wymownego powitania "chy" zakrzykniemy chórem: AVE FAJER! miłośc zapanuje we wszechświecie, kazde żywe stworzenie będzie sławic twe szlachetne imię! piwo poleje się strumieniami!



    Temat: Poznajmy się
    Witam wszystkich forumowiczów Po oglądnięciu i przeczytaniu "Sekretu" (taką kolejność właśnie polecam), zaczęłam szukać w necie ludzi, z którymi można na ten temat podyskutować no i proszę ... jesteście. Cieszę się i dziękuję, że trafiłam na to forum.

    Już od dawna interesuję się zagadnieniami związanymi z umysłem, psychologią, ezoteryką itp. Mam to szczęście, że w odpowiednim czasie (tzn. kiedy jestem na nie gotowa i formułuję w głowie o nie zapytanie) zawsze trafiam na interesujące mnie informacje, które są często odpowiedzią na nurtujące mnie pytania. Zdarza się to coraz częściej, a to też za przyczyną pilniejszego wsłuchiwania się w głos mojej intuicji, która jeszcze nigdy mnie nie zawiodła, czasem to ja zawodziłam ją, działając wbrew temu, co mi podpowiadała.

    Chciałabym się podzielić z Wami moimi kilkoma historiami przed i posekretowymi:

    • w zeszłe wakacje musiałam z dziećmi dojechać na lotnisko z Holandii do Niemiec, aby wrócić do domu po miesięcznym pobycie u koleżanki. Mimo iż wyjechalismy z dużym zapasem czasu, okazało się, że na autostradzie był wypadek i musielismy jechać objazdem w okropnym korku. Zamiast 1,5 godziny jechalismy 3 (dzieci nawet za bardzo nie marudziły mimo ślimaczej jazdy). Nasz kierowca już dawno zwątpił w cel dalszej jazdy, a moja koleżanka wydzwaniała do mnie, mówiąc bysmy zawracali, bo przecież nie ma sensu. Ja nie dopuszczałam do siebie mysli, bysmy mogli nie wylecieć, powtarzałam za to w kółko: Samolot ma opóźnienie. Wylatujemy do Polski i szczęsliwie wracamy do domu. Wysiedliśmy z samochodu dokładnie o godzinie planowego odlotu samolotu, bramki były już zamknięte. Po krótkiej wymianie zdań z celnikiem, otworzył dla nas specjalnie bramkę i sprawnie przeszliśmy odprawę. Okazało się, że samolot ma półgodzinne spóżnienie, mieliśmy więc jeszcze czas na przysłowiowe "siusiu" Po przylocie na lotnisko polskie, okazało się że lotnisko otoczyli antyterroryści, bo ktoś zostawił walizkę, a ponieważ w miarę szybko odebralismy bagaże udało nam się opuścić terminal, zanim został zamknięty (2 osoby za nami jeszcze przeszły, reszta musiała zostać w terminalu)

    • przyciągnęłam myślami żarówiaste zielone piórko, a nawet ich całe mnóstwo w ciągu niespełna 2 dni

    • przyciągam do siebie coraz więcej wspaniałych ludzi. Ostatnio na peronie podszedł do mnie facet i sam zapytał "Czy mógłby mieć ten zaszczyt (takich właśnie słów użył - bez ironii, lecz z pełną powagą) i pomóc Pani z wózkiem?" Akurat winda się zepsuła i nie zdążyłam się jeszcze rozejrzeć za kimś, kto pomógłby mi znieść wózek ze schodów a tu wyrósł on z rowerem i zaoferował swoja pomoc w tak dżentelmeński sposób, że zupełnie zbaraniałam

    • mój syn chciał ostatnio poobserbować morze przez lunetę, ale niestety nie miałam drobnych, aby zapłacić panu z molo - na to on odrzekł: dla dziecka takiej mamy luneta jest za darmo i syn mógł bez żadnych ograniczeń czasowych oglądać morze.

    • wczoraj mąż przyniósł do domu nowe już obszyte firanki do kuchni - dokładnie takie same, jak sobie upatrzyłam w sklepie i miałam mu o tym powiedzieć, ale najzwyczajniej zapomniałam, ale ... Wrzechświat nie zapomniał

    • mogłabym ty wymieniać jeszcze sporo takich "zbiegów okoliczności", ale nie starczyłoby miejsca

    do usłyszenia



    Temat: 1
    Dasz radę - tylko chciej! Nie pozwól by nerwica karmiła się Twoimi lękami - a Ty nie zagłebiaj się w nerwicy - to co Cię spotkało to lęk napadowy, blisko nerwicy a jednak to nie ona!!! To nie choroba psychiczna - w medycynie nazywa się nerwicą wegetatywną (dystonia wegetativa). Poczytaj moje posty (mam 36lat, zonę i wspaniałe dziecko, nerwicę zabijam 20 latami zawodniczego boksu). Chcieć to móc - i zaufaj mi to prawda!!!!

    Mam tę myśl. Uczepiłem się jej z całych sił. Podążam za nią nieprzerwanie. Jest jak szklana kulka na szczycie wieży, staczając się na dół po spiralnych schodach - nie pęka lecz nabiera rozpędu. Na górze krucha, mała i niepozorna tak. Na dole potężna, nieubłagana i taka natrętna. Lęk niczym kulka – kulka niczym lęk. Myśl ta zawsze we mnie tkwiła tylko skutecznie potrafiłem ją na boczny tor skierować. Od zawsze się boję czegoś nierealnego. Czegoś nienazwanego. Nawet nie wiem czy to coś w ogóle istnieje. W podświadomości stworzonego strachu nie można okiełznać. A jednak sam strach jest taki realny. Bardzo prawdziwy!
    NIGDY NIE MIAŁEM POCZUCIA BEZPIECZEŃSTWA
    To wszystko tłumaczy i nic nie wyjaśnia.
    Pierwotne zagrożenie.

    Dom rodzinny nie jest bezpieczny! Nigdy nie potrafiłem w nim sam pozostać. Spać. Być. A gdy zostawałem – ów pobyt był jak szkoła przetrwania. Walczyłem z armią demonów. Każdy pokonany potwór odradzał się jeszcze większy, silniejszy, straszniejszy. Tykający zegar – skradał się cicho. Falujące firany – próbowały mnie złapać. Licznik gazu stukając cyklicznie – był jak wartownik nieubłagany, sen skutecznie z powiek spędzając. Wszystkie drzwi musiały być pozamykane. Im mniejsza przestrzeń wokół mnie, tym większa oaza spokoju. Okno musiało być zawsze uchylone – a gdybym potrzebował ratunku czy ktoś mnie usłyszy? Dobrze jest mieszkać na parterze, do ziemi taka krótka droga! Samotność i samodzielność a ja pragnąłem by ktoś mnie przytulił. Długo z matką spałem. Długo z domu nocami wychodziłem by się nie bać. Zła dzielnica. Ulice pełne zbirów. Ławki mętami wypełnione były niczym anielskie niebo w porównaniu z domem rodzinnym. Jak ja go teraz nienawidzę. Jak wielką ulgę przynoszą mi te słowa. Olać mój dom rodzinny!!!!!

    Ulice nie są bezpieczne! Każdy stanowi potencjalne zagrożenie. Tu gdzie się wychowałem sami alkoholicy. Ich dzieci – to dzieci ulicy. Wtedy po raz pierwszy zapragnąłem uszyć sobie z mięśni garnitur na miarę. Praca ta tym trudniejsza im garnitur bardziej dopasowany. Patrząc w lustro w oczach widzę obłęd latami trenowany. To spojrzenie przerażało prawdziwych morderców. Ta mina i ostro zarysowana szczęka mówiły TO JA JESTEM NIEBEZPIECZNY. Byłem wtedy naprawdę nieobliczalny. Sztuki walki i morderczy trening stawały się jedynymi chwilami wytchnienia. Trening raz w tygodniu. Dwa. Trzy. Codziennie – a strach nie przemija. Postępy coraz większe. Sprawność lepsza, wytrzymałość doskonała, siła olbrzymia we mnie – a on zawsze znajdował słaby punkt, w który uderzał z impetem niszcząc to wszystko, co osiągnąłem. Mimo wielu wyrzeczeń zdaje się że jako wojownik słabo się sprawdzałem w towarzystwie, rozprawiając o wzruszeniach po przeczytaniu poezji MPJ. Samotność dębu – moje motto wtedy, dziś widzę jak do tego dębu starałem się upodobnić . Teraz ciągle jestem gotowy, stale napięty, czujny i uważny. Ty też możesz stanowić zagrożenie. Bój się!!!!!!!!!

    Choroby nie są bezpieczne! Podobno chorowitym dzieckiem byłem. Zaczynam to czuć dopiero teraz. To w chorobach lęk jest ukryty. Hipochondria była moją nadzieją na normalność. Zawsze gdy chorowałem ojciec przestawał pić. Matka zaczynała dostrzegać moje potrzeby. Mnie. POJAWIAŁO się poczucie bezpieczeństwa. Wpadało na chwilę jak strudzony gość. By wraz z ozdrowieniem odejść – bo kogo zdrowy obchodziłem? Doskonale pamiętam gdy ospa mnie dopadła – ojciec pozwolił mi telewizor do późna oglądać. Wracał po pracy prosto do domu. Matka nie wy chodziła na ploty. Nagle wszyscy spełniali moje zachcianki, zaspokajali potrzebę miłości. RAJ. Teraz nerwica atakuje w przebraniu wielu chorób i za każdym razem daje jej się nabrać. Ciężko mi tak żyć. Czy strach będzie już zawsze moim gościem? Dziś to ja mam dawać poczucie bezpieczeństwa – a stale okazuję słabość. Obym miał siłę i chęć by pokonać ból i strach, bo teraz już wiem, że ZDROWY JESTEM.

    Design by flankerds.com