Menu
menu      Strona Główna
menu      Firma budowlana portowa14 Gliwice
menu      Firma Drogowo remontowa Łódź
menu      Firma Księgowa Bielsko Biała
menu      Firma odzieżowa Łódź salony
menu      firma Philips producent telewizorów
menu      firma produkująca polskie obuwie
menu      Firma remontowa tapetowanie malowanie
menu      Firma sprzątająca Dom Serwis
menu      firma transportowa potrzebne dokumenty
menu      Firma WABCO Polska Wrocław
menu      Firma aser laptopy
menu      firma-biznes plan
menu      firma BOSH w Łodzi
menu      firma brokerska Forum
menu      firma budowlana Bechtel
  • bit;kometa
  • ccc opinia rzeczoznawcy obuwia reklamowanego
  • samochod;kreisler
  • naklejka na szybe z numerem formularz
  • pozew o limenty
  • Patrzysz na wypowiedzi znalezione dla słów: Firma Konieczny





    Temat: Wyniki badań są przerażające. Emerytura w USA s...
    koniec Złotego Wieku?
    Być może to co obserwujemy to koniec ery powszechnego dobrobytu, który to okres
    dotyczy jedynie tzw. złotego miliarda, czyli grupy bogatych państw, położonych
    głównie na Półkuli Północnej.

    Mój znajomy, który z powodów zawodowych wie dużo o systemach emerytalnych, od
    lat twierdzi, że pokolenie obecnych 40-50 latków będzie zazdrościło swoim
    rodzicom emerytur. W przyszłości będzie tylko gorzej, dlatego pisujący tu młodzi
    ludzie, którym wydaje się że złapali Pana Boga za nogi będą mieć jeszcze czas,
    żeby zmądrzeć. Będzie ich czekać praca aż do śmierci, o ile będą ją oczywiście
    mieli, gdyż nie każda firma zatrudni staruszków.

    System emerytalny załamał się, gdyż wmówiono ludziom że oszczędzanie pieniędzy w
    funduszach emerytalnych sprawi, że w ostatnich latach życia będą na nich czekać
    plaże na Hawajach. Wielu w to uwierzyło nie zdając sobie sprawy z tego, że
    jedynym beneficjentem tych zmian są fundusze emerytalne, a nie sami emeryci. To
    właśnie w interesie funduszy emerytalnych złamano zasadę solidarności
    społecznej, nie wprowadzając jednak niezbędnych mechanizmów chroniących
    oszczędności ludzi przed kryzysem. Warto tu przypomnieć, że w Polsce jednym z
    animatorów tych zmian był Jerzy Buzek - w swoim czasie najgorszy premier
    Trzeciej RP, obecnie bohater narodowy sięgający po synekurę w Parlamencie
    Europejskim.

    Być może za 50-100 lat nasze wnuki będą wspominać o Złotym Wieku, w którym żyli
    ich dziadkowie, kiedy emerytura starczała na skromne przeżycie, a państwo miało
    jeszcze środki żeby je wypłacać. Być może w czasach nowej świetlanej przyszłości
    będą musieli wprowadzić eutanazję dla niezdolnych do pracy "darmozjadów". Będzie
    to z pewnością konieczny gest miłosierdzia...



    Temat: Ekobau - Formu mieszkancow Osiedla Lesnego, Smolec
    joana.deren napisała:

    > 1. Jak wygląda dojazd do osiedla inaczej niż samochodem?

    smolec.com/informator.php#autobus507
    do tego PKS, autobusy Kruk i kolej - niestety wtedy konieczny będzie spacer
    (jakieś 300 - 500 m w zależności od lokalizacji mieszkania).

    > 2. Czy sąsiedztwo lotniska nie jest uciążliwe?

    Moim zdaniem nie. Samoloty pasażerskie nie robią hałasy większego niż
    przejeżdżająca ciężarówka - lądując, przelatują jakieś 500 m od osiedla - nigdy
    nad nim. Nieco gorzej jest z powtarzającymi się co kilka tygodni lotami
    helikopterów i Antka - trwa to 2-3 godziny i można z tym żyć - hałas nie większy
    niż na Nowym Dworze. Mieszkam teraz kilka ulic od Legnickiej i os. Leśne wydaje
    mi się przy tym miejscu oazą spokoju.

    > 3. Jakie tereny są wokół? Czy nazwa 'Leśne' jest adekwatna?

    Średnio - las w pobliżu co prawda jest, ale to las jedynie z nazwy - wkrótce
    pewnie będzie to niewielki park. Mimo to okolica na wszystkich moich znajomych
    robi bardzo pozytywne wrażenie. Pola, sporo drzew, spokój, którego - mam
    nadzieję - nie zmieni budowane os. domków w Krzeptowie (droga dojazdowa biegnie
    koło os. Lesnego).

    > 4. Czy w pobliżu są sklepy, poczta, szkoły, itp.?

    Osiedlowy sklep już jest, na resztę trzeba jeszcze poczekać. Poczta i szkoła -
    Muchobór Wlk. (2km) albo Smolec (500-800m). Nie liczyłbym na to, że szkoła
    powstanie na miejscu w ciągu najbliższych 7-10 lat, prędzej przedszkole :)

    > 5. Jakie mieliście problemy z Firmą, zamieszkaniem, mieszkaniem - co Was
    > rozczarowało, a co było miłą niespodzianką?

    Problemem jest przede wszystkim kanalizacja - mieszkania i domki nie są
    podłączone do miejskiej sieci kanalizacyjnej - nieczystości będą wywożone z
    szamb (cena za wywóz zawarta jest cenie wody). Sytuacja może się zmienić, ale to
    również kwestia kilku lat.

    > Oczywiście w najbliższym czasie wybierzemy się 'w teren' zobaczyć jak wszystko
    > wygląda, ale Wasza opinia bardzo nam pomoże w podjęciu decyzji.

    Przeglądam stale nowe pojawiające się oferty z takiej niezdrowej ciekawości, bo
    mieszkanie już właściwie kupiłem. Dotąd nie znalazłem niczego, co podobałoby mi
    się bardziej niż os. Leśne - może to kwestia upodobań. Myślę, że przede
    wszystkim musicie rozważyć, czy za cenę osiedlenia się w spokojnej okolicy,
    poświęcicie wygody związane z łatwym dojazdem i dostępnością sklepów itd. To nie
    są drugie Bielany i mam nadzieję, że nigdy nimi nie będą.

    > Z góry dziękujemy,
    > Joanna i Łukasz

    Proszę bardzo.





    Temat: Diagramy logiczne
    Nie wiem czy "Diagramy logiczne" to jest to co myślę, ale jeśli tak to mam coś
    na ten temat. Zakładam, że są to zadania logiczne, w których podaje się kilka
    warunków zawierających niekompletne informacje o pewnych cechach zgrupowanych w
    różnych kategoriach. Następnie logicznie rozumując dokonuje się powiązań i
    eliminacji co skutkuje, na ogół (bo nie jest to warunek konieczny), dokładnym i
    jednoznacznym przyporządkowaniem tych cech. Chyba określiłem to niezbyt jasno,
    ale musi tymczasem wystarczyć. Rozwiązywanie zadania, prawie zawsze, ułatwia
    schodkowy diagram, który może być dołączony do treści lub można sobie go
    samodzielnie narysować. Z pierwszymi tego typu zadaniami zetknąłem się już na
    początku lat 70-tych w cotygodniowej rubryce "Życia Warszawy" - "Rozkosze
    Łamania Głowy" prowadzonej przez wspaniałego popularyzatora wszelkich gier i
    łamigłówek Lecha Pijanowskiego. Zachowałem do tej pory sporo wycinków z "RŁG",
    w części z nich takie zadania są. Wielokrotnie je rozwiązywałem, nie stosując
    niestety diagramu schodkowego, którego wtedy jeszcze nie znałem. Potem były
    lata 90-te i piątkowe wydania "Gazety Wyborczej" i "Wiedza i Życie" z rubrykami
    redagowanymi przez Marka Penszko. Pamiętam również te zadania z diagramami w
    "Sam na sam ze sobą" (chyba taki był tytuł tego pisma). Zdarzył się jednak w
    tym temacie pewien szczególny fakt. W roku 1993 (m-ce IX, X i XI) wyszły trzy
    numery miesięcznika pt. "Gorączka złota" z podtytułami "Gry(zadania) i zabawy
    logiczne". Zawierały kolejno 60, 60 i 50 wyłącznie takich zadań logicznych. Czy
    były numery następne, nie wiem, bo nie udało mi się ich kupić, zniknęła również
    ich redakcja mieszcząca się w mieście mojego zamieszkania, Gdańsku. Były to już
    lata wolnego rynku i wydawca prawdopodobnie nie trafił na niezbędny do
    istnienia popyt (główną nagrodą miał być ... kilogram złota!!!). Wydawcą była,
    bliżej mi nieznana firma, Holidays Working Press. Jedynym podanym członkiem
    redakcji był Wojciech Rozpierski, lecz nie wiadomo czy był on również autorem
    zadań.
    W razie zainteresowania kogoś z czytających jestem gotów udostępnić te zadania.

    Korzystając z okazji chciałbym odszukać rozwiązujących niegdyś zadania z "RŁG".
    Zależy mi na jakiejś formie zebrania i swobodnego udostępnienia, może na
    stronie www, ogromnego dorobku zadań logicznych, przede wszystkim naszego,
    polskiego autorstwa.



    Temat: Zmoczone tylki w MZGK?
    Zmoczone tylki w MZGK?
    Mieszkaniowa samowolka

    Środa, 22 września 2004r.

    Miejski Zarząd Gospodarki Komunalnej w Mysłowicach funkcjonuje jak państwo w
    państwie. Mimo że to zakład budżetowy miasta, nie podlega żadnym kontrolom.
    Jego kierownictwo odmawia jakichkolwiek informacji lokatorom, radnym i
    dziennikarzom.

    Lokatorzy skarżą się, że MZGK pompuje pieniądze w bezsensowne remonty.
    Pracownicy zakładu twierdzą, że zmusza się ich do sprzątania terenów wokół
    supermarketów, po festynach i w parkach.
    - Sprzątaczki mają tyle pracy, że nie są w stanie sprzątać naszych klatek -
    skarży się mieszkająca przy ul. Armii Krajowej Władysława Pytlik.

    Scedował na zięciów

    Obecny dyrektor MZGK Lechosław Konieczny wcześniej miał prywatną spółkę,
    która zajmowała się miejską zielenią. - Zbył udziały na rzecz swoich zięciów -
    mówią mysłowiccy radni i pracownicy MZGK. - Formalnie wszystko jest w
    porządku, ale nie wiadomo, ile rodzinna firma zarabia na zleceniach MZGK.
    Konieczny dyrektorem został w pierwszych dniach urzędowania prezydenta
    Grzegorza Osyry. Wcześniejszy dyrektor - Ireneusz Grawecki - został
    zwolniony. Konieczny stworzył nowe stanowiska pracy: dla swoich dwóch
    zastępców i dwóch głównych specjalistów - energetyka oraz do spraw lokatorów
    i wspólnot mieszkaniowych.
    Dyrektor Konieczny nie znalazł czasu dla dziennikarzy. Do udzielenia
    informacji wyznaczył jednego z głównych specjalistów, Romualda Borowczyka.
    Ten nie potrafił odpowiedzieć na żadne z naszych pytań.

    Kto zarobił na remoncie?

    Jeden z budynków przy ul. Wielka Skotnica miał zostać wyburzony, a jego
    mieszkańcy przesiedleni. Wraz z nastaniem dyrektora Koniecznego MZGK
    zdecydowało, że lepiej remontować niż burzyć. I remont przeprowadzono.
    - Kosztowało to 230 tys. zł - mówią lokatorzy. - Na wilgotne ściany wylano
    hektolitry farby. Teraz wychodzą plamy. Emulsją pomalowali nam drzwi i
    kaloryfery. Ściany mamy różowe, fioletowe albo zielone. Dzięki MZGK ktoś miał
    zbyt na farbę, która nie szła. Ale nie to jest najgorsze. Kiedy pada deszcz,
    w mieszkaniach mamy prawdziwy potop - opowiadają.
    Dach budynku porastają trawa i drzewa. W ramach remontu wymieniono okna,
    które zgniły po kilku tygodniach. - Mój czynsz za 32 metry kwadratowe wynosi
    450 zł - mówi Dagmara Kula. - Chcę żeby ktoś mi odpowiedział, za co mam
    płacić? - mówi kobieta.
    Mniejszy czynsz, niespełna 200 zł, płaci w innym budynku Władysława Pytlik. -
    Zawaliła mi się część balkonu. Bezskutecznie domagam się remontu. W MZGK
    siedzi gromada urzędników. a pracowników fizycznych jak na lekarstwo -
    wzdycha pani Władysława.

    Niejasne powiązania
    Zanim Konieczny został dyrektorem, przedsiębiorstwo nosiło nazwę Miejski
    Zarząd Budynków Mieszkalnych. Wraz z nową dyrekcją i nową nazwą, zmieniono
    statut i rozszerzono zakres obowiązków przedsiębiorstwa o zajmowanie się
    zielenią miejską.
    Sprzątaczki, oprócz klatek, muszą sprzątać tereny zielone. Nieraz pracują
    razem z ludźmi z rodzinnej firmy Koniecznego. - Docierają do nas sygnały, że
    istnieje powiązanie między MZGK a firmą "Górnik 0 9", która należała do pana
    Koniecznego - mówi radny Zbigniew Augustyn. - MZGK działa jak chce. Prezydent
    nie zgadza się na ujawnianie informacji, nie mogliśmy przeprowadzić kontroli.
    Nie są ogłaszane przetargi dla podwykonawców. Nie wiemy, jakie firmy i na
    jakie kwoty dostają zlecenia od MZGK.
    Prezydent Mysłowic Grzegorz Osyra jest na urlopie na Krecie.




    Temat: Koncern płaci lekarzowi 100 zł za każdą stwierd...
    Rzeczywiuście kluczową kwestią jest tu działanie lekarza, który, niezależnie od
    intencji firmy farmaceutycznej i firmy organizującej "ankietę" i interpretacji
    działań tych firm jest na pozycji straconej, nie do obrony - bo na takiej
    został przez FIRMY ustawiony.

    Jeżeli rzeczywiście zadaniem lekarza byłoby tylko zbieranie danych o profilu
    chorych z danym zespołem chorobowym poddawanych jakielkolwiek interwencji
    farmakologicznej - to skąd ocena skuteczności zypreksy w tytule
    kwestionariusza? Ocena skuteczności preparatu to niewątpliwie domena badań
    klinicznych, które, owszem, mogą być prowadzone po zarejestrowaniu preparatu.
    Jednak każde badanie kliniczne wymaga dostosowania się do wymogów
    międzynarodowego standardu Dobrej Praktyki Klinicznej. Jeżeli organizator
    badania tego faktu nie uwzględnia, to łamie obowiązujące w Polsce prawo i, co
    gorsza, nakłania do tego uczestniczących w przedsięwzięciu lekarzy.
    Dodatkowo pojawia się wątek absolutnie pragmatyczny: czyż ubezpieczenie OC
    oferowane standardowo lekarzom nie wyklucza eksperymentu medycznego?!!! Czyż
    nie jest tak, że sponsor badania obejmuje badacza swoim ubezpieczeniem i to w
    zakresie działań zgodnych z protokołem badania?

    Ale czy ankieta epidemiologiczna nie jest tu tylko przykrywką? I to źle
    dopasowaną, bo nawet tytuł kwestionariusza zdradza, o efekty jakiej terapii tu
    chodzi?

    Ostatnio mnożą się ankiety-przykrywki maskujące proceder kupowania recept,
    nieudolnie znajdujące dla tego procederu wykładnię nadającą się do
    zaakceptowania w świetle prawa farmaceutycznego. Obie strony wiedzą, że
    pomnożenie recept ma być końcowym i jedynym istotnym efektem "badania", stopień
    przymrużenia oka przy podpisywaniu umowy zależy od klasy osoby angażującej
    lekarza. Niezależnie od treści dokumentacji lekarz rozumie swoją rzeczywistą
    rolę, choć przedstawicielowi organizatora "badania"(zależnie od poziomu
    zrozumienia przez niego wzajemnej relacji) może się wydawać, że pozostaje w
    nieświadomości. (Czyż jednak nieświadomy będzie skuteczny?)

    Organizator zawsze może zaprzeczyć swej odpowiedzialności za zrozumienie przez
    lekarza kierowanego do niego przekazu: "światło było migotliwewe, tylko się mu
    wydawało, że do niego mrugam" - czyli, jak mówi pani doktor Bogumił, TEŻ
    LEKARZ: "Prosimy lekarzy o ich uwagi i spostrzeżenia na temat stosowania leku,
    ale nie sugerujemy użycia leków. Jak lekarze to rozumieją, to już inna sprawa."
    (Gratulacje dla KIECANA CLINICAL RESEARCH za przemyślane wypowiedzi w prasie).

    Na placu boju pozostaje znów sam, bez nijakiego wsparcia, lekarz, który uległ
    pokusie i rozpoczął współpracę - nawet jeśli by receptę na dany preparat
    dostawali od niego tylko ci chorzy, którzy i tak mieli ją dostać.

    2 stycznia FARMACEUTA napisał:
    "To wszystko, co tu napisane, to prawie czysta prawda! Wszystkie te działania

    mi znane "do wymiotów". Lecz także prawdą jest głos MS (niestety trochę drętwy,
    lecz trudno, by cytowanie prawa było fascynujące). Jest bardzo ważne, by w
    łatwej nagonce na korupcjogenne akcje światka firm farmaceutycznych nie
    spowodować zniszczenia postępu medycyny, o paradoksie, możliwego właśnie dzięki
    tym samym firmom farmaceutycznym. Co do polskich firm farmaceutycznych, nie
    myślcie Państwo, że powinny pozostawać pod ochronnym parasolem!
    Podsatwowym "narzędziem marketingowym" największej polskiej firmy
    farmaceutycznej są właśnie owe żałosne "ankiety" za pieniądze. Nie ma to nic
    wspólnego z badaniami klinicznymi, prowadzonymi w Polsce przez wiele zachodnich
    i parę krajowych koncernów, badaniami z prawdziwego zdarzenia, z zachowaniem
    wszelkich obowiązujących zasad, wnoszących istotne wartości do medycyny lub
    pozwalających rejestrować nowe substancje lub tzw. leki odtwórcze, tańsze i
    równie skuteczne odpowiedniki oryginalnych leków."

    Firma, która stworzyła oryginalny preparat powinna móc odtworzyć środki
    przeznaczone na badania, a wręcz je pomnożyć, by kontynuować prace nad
    tworzeniem nowych oryginalnych leków. Postęp w medycynie i farmacji jest
    konieczny i nie przyczyni się do niego firma, którą stać tylko na produkcję
    leków odtwórczych! Temu powinna służyć ochrona patentowa.

    Ale niezależnie od rozgrywek pomiędzy firmą oryginalną a odtwórczą, należy
    pamiętać o tym, że lekarze są partnerami przemysłu farmaceutycznego. Co z tego
    wynika dla przemysłu?

    Nie łudźcie się, że nie rozumiemy celów waszych działań, zwłaszcza tak
    niewyszukanych jak ANKIETY. Bądźcie wobec nas lojalni - nie twórzcie sytuacji
    wątpliwych pod względem etycznym i / lub prawnym.

    TEŻ LEKARZ




    Temat: Iran - ogniskiem zapalnym?
    no to mozno Bumar we Iranie zrobi wkoncu dobry geszeft:))

    "Kompromitacja Bumaru w Iraku

    Po naprawach w Rosji Irakijczycy odmówili przyjęcia śmigłowców
    fot. East News

    Agent KGB. Firma SPARC należy do rosyjskiego biznesmena Jurija Borysowa, który
    urzęduje w Wilnie
    fot. East News

    Dyrektor Bumaru. Roman Baczyński powierzył firmie Borysowa ważny kontrakt i
    skompromitował się. Dlaczego liczył, że agent rosyjskich służb dobrze
    wyremontuje polskie śmigłowce, skoro Polska ma z Rosją na pieńku?
    Fot. Krzysztof Miller / AG

    Sankt Petersburg, firma SPARC. Polacy oczekiwali, że Rosjanie świetnie
    wyremontują śmigłowce dla Irakijczyków
    fot. East News

    Piotr Sieńko 26-01-2006, ostatnia aktualizacja 26-01-2006 07:48

    Nic dziwnego, że Polsce tak trudno zdobyć kontrakty w Iraku, skoro na każdym
    kroku udowadniamy, że nie można na nas polegać! Nasza firma zbrojeniowa PHZ
    Bumar miała wyremontować dla irackiego wojska śmigłowce Mi-8. Zamiast zrobić to
    w Polsce, oddała je do remontu zakładom należącym do rosyjskiego biznesmena i
    domniemanego agenta KGB Jurija Borysowa!

    Efekt: Irakijczycy odmówili przyjęcia śmigłowców, bo po remoncie były rzekomo w
    złym stanie technicznym. Jak to możliwe, że Bumar powierzył ważny kontrakt
    podejrzanemu biznesmenowi, który był bohaterem największego skandalu w historii
    Litwy? To Borysow sponsorował kilka lat temu kampanię wyborczą prezydenta Litwy
    Rolandasa Paksasa. Gdy okazało się, że za Borysowem stoją rosyjskie służby
    specjalne, prezydent Paksas pożegnał się ze stanowiskiem.

    - Bumar naraził się na międzynarodowy skandal niezbyt udaną współpracą z
    Borysowem i nierzetelnością wobec tak ważnego klienta jakim jest Irak - martwią
    się w Ministerstwie Obrony Narodowej. - Takie kontakty i tak realizowane umowy
    nie przynoszą naszemu najważniejszemu przedstawicielowi handlowemu w Iraku
    splendoru, a i Polsce robią wyjątkowo złą politykę.

    Szybki remont u agenta KGB

    24 używane śmigłowce Mi-8 warte około 100 mln dol. miały po remoncie służyć
    siłom bezpieczeństwa Iraku. Za śmigłowce płaciło irackie Ministerstwo Obrony.
    Maszyny były wysłużone - mają ponad 28 lat. Remont był więc konieczny.

    Bumar podjął się przygotować śmigłowce w trzy miesiące. To od początku był
    nierealny termin - polskie zakłady potrzebowałyby na remont co najmniej pół
    roku.

    - Nawet 6 miesięcy to termin nierealny na tego typu operację - zastrzega Jan
    Piętowski, dyrektor Wojskowych Zakładów Lotniczych w Łodzi, które jako jedyne w
    Polsce poradziłyby sobie z takim zleceniem.

    Bumar zlecił więc remont maszyn rosyjskiej firmie SPARC, która mieści się w
    Sankt Petersburgu. - To jedyna firma, która była w stanie wykonać nasze
    zamówienie w tak krótkim terminie - tłumaczy Roma Sarzyńska, rzeczniczka Bumaru.

    Firma SPARC należy właśnie do Jurija Borysowa. Potwierdziliśmy to w centrali
    firmy w Rosji.

    Roman Baczyński, prezes Bumaru, zaprzecza, jakoby znał osobiście Jurija
    Borysowa i był z nim w bliskich kontaktach.

    Irakijczycy: oddajcie pieniądze albo nowe śmigłowce

    Rosjanie tak dobrze wyremontowali śmigłowce, że Arabowie odmówili ich odbioru.

    Było to w połowie ubiegłego roku. Irakijczycy nieoficjalnie opowiadali
    zachodnim dziennikarzom, że śmigłowce były niesprawne i że rząd iracki wystąpi
    o zwrot pieniędzy!

    A minister obrony Iraku Saadoun al Duleimi ogłosił, że nakazał śledztwo w
    sprawie korupcji przy zakupie uzbrojenia i sprzętu wojskowego. Jako jeden z
    wątków dochodzenia zachodni dziennikarze wymieniali właśnie kwestię
    niesprawnych śmigłowców kupionych w Polsce.

    Oficjalna wersja wypadków jest nieco inna.

    - Strona iracka po prostu zmieniła zdanie i zrezygnowała z odremontowanych
    maszyn - wyjaśnia Roma Sarzyńska z Bumaru. - Zamiast tego zamówiła za te same
    pieniądze nowe śmigłowce Mi-8.

    Część nowych maszyn trafiła już do Iraku. Reszta dotrze do Zatoki Perskiej
    drogą morską wiosną tego roku.

    Bumarowi zaś zostały 24 maszyny wyremontowane u agenta KGB. Polska firma
    zbrojeniowa przyznaje, że szuka odbiorcy na te maszyny. Chętnych na razie nie
    ma."



    Temat: Skandaliczna uchwala rady miasta !
    Czy Prokurator powinien zainteresować się działalnością niektórych
    radnych i sprawdzić dlaczego działają wbrew interesom miasta ?
    -uchwała rady miasta nr 168/2007
    Poniżej podaję parę informacji o posiedzeniu rady miasta w dniu
    29.11.2007 , na którym przyjęto złodziejską uchwałe nr 168/2007
    1.Przewodniczący rady Pan A.Gościniak po przedstawieniu przez kilku
    radnych propozycji odrzucenia przedłożonego przez prezydenta wniosku
    uchwały o darmowym wydzierżawieniu firmie Landeco na okres 20 lat
    dodatkowych terenów o pow.17 ha zarządził przerwę w obradach .
    W czasie przerwy zebranie radnych platformy obywatelskiej.Słyszy się
    głosy ,że obowiązuje ich dyscyplina w głosowaniu .
    2.Po przerwie występuje v-ce prezydent p.Matusiewicz i opowiada coś
    o interesie miasta i ekologii oraz ze prezydent zobowiązuje się do
    wynegocjowania w rozmowach z firmą Landeco korzystniejszych warunków
    od ujętych w projekcie uchwały .
    3.Występuje przewodniczący Miejskiego Koła Polskiego Klubu
    Ekologicznego pan mgr inz.Jan Konieczny ,który stwierdza :
    a/firma Landeco nie realizuje podstawowych warunków umowy zawartej
    z miastem a mianowicie
    -Landeco nie rekultywuje zapełnionych kwater zgodnie z umową a
    władze miasta nic w tej sprawie nie robią .Koszt rekultywacji
    składowiska wykonanej zgodnie z umową będzie wynosił conajmniej 20
    mln złotych .
    -Landeco nie wybudowało sortowni odpadów .Termin umowny
    uruchomienia to koniec roku 1996 i początek 1997 .Minęło 10 lat a
    władze miasta w tej sprawie milczą .
    -Landeco nie stosuje bezpiecznej metody składowania odpadów ,która
    jest określona w umowie.
    -składowisko jest nieszczelne i zanieczyszcza wody podziemne .
    b/Jeżeli prezydent miasta koniecznie chce uszczęśliwić mieszkańców
    miasta zakładem przeróbki odpadów ,to teren pod ten zakład powinien
    wydzierżawić za bardzo wysoką cenę , a najkorzystniej zażądać
    conajmniej 30 % udziałów w zyskach tego zakładu a nie przekazywać
    tego terenu za darmo .
    Pan Jan Konieczny kończy swoje wystąpienie oświadczeniem ,że projekt
    uchwały został opracowany wbrew interesom miasta i apeluje do
    radnych o jego odrzucenie .
    4 . Jeden z radnych proponuje przełożyć glosoweanie na następne
    posiedzenie rady miasta .
    Panowie A.Gościniak ,Z.Krupski i G.Jurkiewicz wykazują wyrażne
    oznaki zdenerwowania .
    5 .Przewodniczący A.Gościniak ,ogłasza przerwę w obradach .
    Widoczne jest ogólne zdenerwowanie .
    6 . Po przerwie v-ce prezydent Matusiewicz i prezydent Guzy
    przedstawiają rewelacyjne zmiany treści projektu uchwały .
    -dzxierżwa terenu nie darmowa ale płatna Roczny wpływ do budżetu
    miasta okolo 500 tys.zł.To duży zastrzyk dla finansów m iasta -
    przekonuje prezydent .
    -Podnosi sie opłatę za składowanie odpadów dla mieszkańców
    Siemianowic z 7 $ za tonę do 14 $ za tonę .Przyznaję sie ,że pomimo
    uważnego słuchania tego co mowi prezydent nie zorientowałem się ,że
    kwota którą będzie płaciło Landeco za dzierżawę terenu zostanie
    firmie zwrócona w postaci wyższych opłat .
    Radny Sontag zaproponował aby zrezygnować z głosowania nad wnioskiem
    ze względu na całkowitą zmianę jego treści .
    Przewodniczący zarządził jednak głosowanie .Uchwałę przyjęto
    stosunkiem głosów 12 do 8 .
    Trudno mi zrozumieć z jakich powodów radni nie mając na piśmie
    treści uchwały głosowali za nią .Mam prawo przypuszczać ,że mogły tu
    wchodzić względy korzyści osobistych lub materialnych .
    Treść uchwały nr 168/2007 jest niezgodna z tym co prezentowano na
    posiedzeniu rady .
    Uchwała zobowiązuje prezydenta do zwolnienia firmy Landeco z
    obowiązku realizacji podstawowych zobowiązań umownych takich jak
    rekultywacja składowiska /kwota 20 mln. zł/,budowy
    sortowni ,stosowania bezpiecznej technologiii inne .
    Mam nadzieję ,że rejonowa prokuratura rozezna okoliczności
    towarzyszące podejmowaniu tej uchwały oraz przyczyny dla których
    częśc radnych i prezydent usiłowali wyrządzić miastu szkodę o dużej
    wartości .



    Temat: Skandaliczna uchwala rady miasta !

    To co piszes jest porażajace ale niestety prawdziwe! Taka samą
    relacje z tego pamietnego posiedzenia zdał mi jeden z radnych.
    Jak długo jeszcze w tym miescie wladze miasta tolerowac beda tę
    skandaliczną sytuacje z jawnym , rażącym naruszeniem prawa przez
    spólkę Landeco?!! Co robią kompetentne organy ścigania?!!
    pracem napisał:

    > Czy Prokurator powinien zainteresować się działalnością
    niektórych
    > radnych i sprawdzić dlaczego działają wbrew interesom miasta ?
    > -uchwała rady miasta nr 168/2007
    > Poniżej podaję parę informacji o posiedzeniu rady miasta w dniu
    > 29.11.2007 , na którym przyjęto złodziejską uchwałe nr 168/2007
    > 1.Przewodniczący rady Pan A.Gościniak po przedstawieniu przez
    kilku
    > radnych propozycji odrzucenia przedłożonego przez prezydenta
    wniosku
    > uchwały o darmowym wydzierżawieniu firmie Landeco na okres 20 lat
    > dodatkowych terenów o pow.17 ha zarządził przerwę w obradach .
    > W czasie przerwy zebranie radnych platformy obywatelskiej.Słyszy
    się
    > głosy ,że obowiązuje ich dyscyplina w głosowaniu .
    > 2.Po przerwie występuje v-ce prezydent p.Matusiewicz i opowiada
    coś
    > o interesie miasta i ekologii oraz ze prezydent zobowiązuje się
    do
    > wynegocjowania w rozmowach z firmą Landeco korzystniejszych
    warunków
    > od ujętych w projekcie uchwały .
    > 3.Występuje przewodniczący Miejskiego Koła Polskiego Klubu
    > Ekologicznego pan mgr inz.Jan Konieczny ,który stwierdza :
    > a/firma Landeco nie realizuje podstawowych warunków umowy
    zawartej
    > z miastem a mianowicie
    > -Landeco nie rekultywuje zapełnionych kwater zgodnie z umową a
    > władze miasta nic w tej sprawie nie robią .Koszt rekultywacji
    > składowiska wykonanej zgodnie z umową będzie wynosił conajmniej
    20
    > mln złotych .
    > -Landeco nie wybudowało sortowni odpadów .Termin umowny
    > uruchomienia to koniec roku 1996 i początek 1997 .Minęło 10 lat a
    > władze miasta w tej sprawie milczą .
    > -Landeco nie stosuje bezpiecznej metody składowania
    odpadów ,która
    > jest określona w umowie.
    > -składowisko jest nieszczelne i zanieczyszcza wody podziemne .
    > b/Jeżeli prezydent miasta koniecznie chce uszczęśliwić
    mieszkańców
    > miasta zakładem przeróbki odpadów ,to teren pod ten zakład
    powinien
    > wydzierżawić za bardzo wysoką cenę , a najkorzystniej zażądać
    > conajmniej 30 % udziałów w zyskach tego zakładu a nie przekazywać
    > tego terenu za darmo .
    > Pan Jan Konieczny kończy swoje wystąpienie oświadczeniem ,że
    projekt
    > uchwały został opracowany wbrew interesom miasta i apeluje do
    > radnych o jego odrzucenie .
    > 4 . Jeden z radnych proponuje przełożyć glosoweanie na następne
    > posiedzenie rady miasta .
    > Panowie A.Gościniak ,Z.Krupski i G.Jurkiewicz wykazują wyrażne
    > oznaki zdenerwowania .
    > 5 .Przewodniczący A.Gościniak ,ogłasza przerwę w obradach .
    > Widoczne jest ogólne zdenerwowanie .
    > 6 . Po przerwie v-ce prezydent Matusiewicz i prezydent Guzy
    > przedstawiają rewelacyjne zmiany treści projektu uchwały .
    > -dzxierżwa terenu nie darmowa ale płatna Roczny wpływ do budżetu
    > miasta okolo 500 tys.zł.To duży zastrzyk dla finansów m iasta -
    > przekonuje prezydent .
    > -Podnosi sie opłatę za składowanie odpadów dla mieszkańców
    > Siemianowic z 7 $ za tonę do 14 $ za tonę .Przyznaję sie ,że
    pomimo
    > uważnego słuchania tego co mowi prezydent nie zorientowałem
    się ,że
    > kwota którą będzie płaciło Landeco za dzierżawę terenu zostanie
    > firmie zwrócona w postaci wyższych opłat .
    > Radny Sontag zaproponował aby zrezygnować z głosowania nad
    wnioskiem
    > ze względu na całkowitą zmianę jego treści .
    > Przewodniczący zarządził jednak głosowanie .Uchwałę przyjęto
    > stosunkiem głosów 12 do 8 .
    > Trudno mi zrozumieć z jakich powodów radni nie mając na piśmie
    > treści uchwały głosowali za nią .Mam prawo przypuszczać ,że mogły
    tu
    > wchodzić względy korzyści osobistych lub materialnych .
    > Treść uchwały nr 168/2007 jest niezgodna z tym co prezentowano na
    > posiedzeniu rady .
    > Uchwała zobowiązuje prezydenta do zwolnienia firmy Landeco z
    > obowiązku realizacji podstawowych zobowiązań umownych takich jak
    > rekultywacja składowiska /kwota 20 mln. zł/,budowy
    > sortowni ,stosowania bezpiecznej technologiii inne .
    > Mam nadzieję ,że rejonowa prokuratura rozezna okoliczności
    > towarzyszące podejmowaniu tej uchwały oraz przyczyny dla których
    > częśc radnych i prezydent usiłowali wyrządzić miastu szkodę o
    dużej
    > wartości .




    Temat: Gryfino nie chce Piłata!
    "Gość portalu: Sawa napisał(a):
    > Może najpierw trzeba było by się zapytać w urzedzie,fundacji lub po
    > prostu w firmie, która kupiła grunt od fundacji co to za popiół
    > będzie skłądować i dal jakiego celu. Po drugie na tę działkę o ile
    > mi wiadomo nie był konieczny przetarg, bo tę nieruchomosć sprzedawał fundacja.
    ...O ile wiem,ten popiół nie stanowi żadego zagrożenia dla życia i zdrowia
    mieszkańcow Gryfina i okolic. A z czego moge towywodzić: otóż żadna tego typu
    operacja nie może się rozpocząć bez uprzednuch zezwoleń z gminy, Starostwa i
    wojewody. ...Może odkryjcie karty, kim jesteście."
    ..................................................................
    Protokół z sesji Rady Miejskiej w Gryfinie 28.06.2007r.

    "Burmistrz Miasta i Gminy Gryfino Henryk Piłat – na koniec sesji czekają Radę
    tak ważne decyzje(...)W związku z tym przedstawiam aktualną sytuację. Jak wiecie
    Państwo Fundacja ma zobowiązania wobec banku, kontrahentów i wobec miasta w
    zakresie podatku od nieruchomości i gruntu. W dniu dzisiejszym o godzinie 17.00
    zostanie w mojej obecności podpisany akt notarialny pomiędzy Fundacją na Rzecz
    Budowy Obiektów Sportowych w Mieście i Gminie Gryfino i firmą ASTECH. Aktem
    notarialnym firma ASTECH nabywa tereny przy CW Laguna. Tereny zostaną sprzedane
    za kwotę 3.000.000.złotych, przy uwzględnieniu zaliczki i w kwocie 300.000 zł,
    którą Fundacja juz otrzymała. (...)
    ......................................................................
    Czy radni w ogóle wiedzą o JAKI teren chodzi?
    Co z ziemią wokół CW LAGUNA zamierza zrobić firma ASTECH?
    Co to za firma, polska, niemiecka, duńska etc....?
    Czy Fundacja ..., której fundatorami są m.in. podmioty publiczne ZEDO SA (spółka
    Skarbu Państwa) i Gmina Gryfino może sprzedawać cokolwiek bez przetargu?
    Czy miała zgodę na sprzedaż nieruchomości od zgromadzenia fundatorów, rady
    nadzorczej?
    Jakie było ( w chwili sprzedaży -j.w.) przeznaczenie tych terenów w miejscowym
    planie zagospodarowania przestrzennego gminy,
    a jakie jest lub jakie ma być przeznaczenie tych terenów obecnie lub w przyszłości?
    Jakie zapisy są,lub będą w mpzp?
    Co wolno, a czego nie wolno robić w zakresie inwestycyjnym na tym terenie?
    Czy jakiekolwiek składowanie popiołów (nawet pod pretekstem "utwardzania"
    terenu) - wymaga uzyskania decyzji środowiskowych?
    Czy nikt z radnych , a nawet członków organów Fundacji lub gminy nie ma potrzeby
    zadawania pytań i posiadania na nie odpowiedzi?
    Przecież, jeżeli wszystko jest OK, to odpowiedzi nie powinny być trudne, a
    wpisów na forum będzie mniej w tej sprawie.
    Przecież działalność organów fundacji i gminy ma charakter jawny, sprawa jest
    publiczna.
    Dlaczego burmistrz - w imieniu, którego wypowiadali się na tym forum jego
    urzędnicy ( w sprawie umorzenia podatków mężowi skarbniczki gminy) - w tej
    sprawie milczy jak zaklęty?
    Zna sprawy Fundacji od 14 lat.
    Przecież , podpisywał się pod aktem notarialnym
    ( założycielskim )Fundacji...w 1993r.
    Może warto pytać , przed...?
    A Pan red. Tomasz M. niech poczyta WSZYSTKIE dokumenty ( na podstawie ustawy o
    dostępie do informacji publicznej np.)
    I nie da sobie o nich opowiadać. Niech zażąda odpowiedzi na piśmie z podpisami i
    pieczątkami osób ich udzilających.
    Niech zacznie od aktu założycielskiego Fundacji...i uchwał Rady Miasta i Gminy z
    1992/1993r. ws. przekazania Fundacji przez gminę aportu w postaci ziemi i
    zapyta , JAKĄ nieruchomość w 2007r. sprzedała Fundacja...firmie ASTECH...Jaki
    jest nr działki(działek )...




    Temat: Newsletter 25
    Trigranit zainteresowany Wrockiem(sala koncertowa)
    TriGranit lubi PPP
    Data: 2005-08-01
    Autor: Beata Krowicka
    Węgierski deweloper TriGranit skończy w tym roku budowę Silesia City Center w
    Katowicach. Poza kolejnymi centrami handlowymi firma chciałaby w Polsce budować
    obiekty użyteczności publicznej we współpracy z państwem

    WestEnd City Center w Budapeszcie to sztandarowy projekt TriGranitu, który
    łączy centrum handlowe, biurowiec i pięciogwiazdkowy hotel Hilton

    Jak poinformował Simon Bayley, przedstawiciel TriGranitu w Polsce, firma jest
    zainteresowana budowaniem centrów handlowych, obiektów biurowych, a przede
    wszystkim projektów na zasadzie partnerstwa publiczno-prywatnego. Pod koniec
    bieżącego roku zakończy się budowa I etapu Silesia City Center w Katowicach,
    pierwszej inwestycji TriGranitu w Polsce. Wtedy też prawdopodobnie firma
    zacznie budować kompleks biurowy przy ulicy Żwirki i Wigury w Warszawie. Pięć
    lub sześć budynków o łącznej powierzchni 80-100 tysięcy metrów kwadratowych
    stanie w pobliżu osiedla Marina, budowanego przez Dom Development. Możliwe, że
    w tym kompleksie powstanie też hotel. TriGranit jest już bliski załatwienia
    wszystkich formalności dotyczących zakupu gruntu. Partnerem w tym projekcie
    będzie PKO Inwestycje. - Rynek powierzchni biurowych jest w tej chwili bardzo
    trudny, ale w przyszłości popyt zdecydowanie wzrośnie - uważa Simon Bayley. -
    Wystarczy spojrzeć na miasta europejskie mniejsze od Warszawy, np. Wiedeń. Tam
    biur jest czterokrotnie więcej.

    Nieznośne przetargi
    Deweloper jest również zainteresowany projektem miasta Wrocławia, dotyczącym
    budowy sali koncertowej na 1800 osób. TriGranit ma już za sobą budowę Pałacu
    Sztuki w Budapeszcie i w takich projektach partnerstwa publiczno-prywatnego
    widzi szansę na rewitalizację polskich miast. Dlatego startował w przetargu na
    zabudowę placu Piłsudskiego i jest zainteresowany zagospodarowaniem placu
    Defilad. Simon Bayley jako podstawowy problem budowania w Polsce wymienia to,
    że większość naprawdę interesujących terenów należy do miast, PKP lub PKS.
    Przez to konieczny jest udział w skomplikowanym przetargu publicznym, który
    nagle może zostać odwołany. TriGranitowi bardzo zależało na projekcie związanym
    z placem Piłsudskiego, ale przetarg pozostał nierozstrzygnięty. W nowym
    przetargu miasto poszukuje już tylko firmy konstrukcyjnej, która odbuduje Pałac
    Saski, dlatego węgierski deweloper planuje nawiązanie współpracy ze zwycięzcą. -
    Nasz projekt został bardzo dobrze przyjęty przez władze miasta, dlatego chcemy
    go zaproponować firmie budowlanej - mówi Bayley.

    Nie ma miejsca na konferencje
    Jako inny pomysł na partnerstwo publiczno-prywatne w Polsce przedstawiciel
    TriGranitu podaje budowę centrum konferencyjnego. - Ten kraj ma 40 milionów
    ludzi, a nie ma porządnego miejsca, w którym można przeprowadzić szkolenie dla
    4 tysięcy osób - narzeka Bayley. - To nie do pomyślenia, żeby imprezy pokroju
    targów nieruchomości CEPIF odbywały się w Pałacu Kultury i Nauki. Podkreśla że
    budowa takiego centrum musi się odbywać w ramach partnerstwa publiczno-
    prywatnego, ponieważ dla prywatnego inwestora byłoby to przedsięwzięcie
    nieopłacalne, a miastom przynosi wiele korzyści. - Ten, kto przyjedzie na
    trzydniową konferencję, będzie nocował w hotelu, jadł w restauracjach i robił
    zakupy w miejscowych sklepach - zaznacza przedstawiciel TriGranitu.

    Simon Bayley poleca niedowiarkom, by uzbroili się w cierpliwość, ponieważ na
    budowę kolejnych centrów handlowych potrzeba wielu lat

    Jak powiedzieli, tak zrobią
    Firma jako główne obszary swoich zainteresowań wymienia Gdańsk, Gdynię, Poznań,
    Wrocław, Lublin i Warszawę. W tych miastach planowane są w odleglejszej
    przyszłości centra handlowe TriGranitu. Gdy startowała budowa Silesia City
    Center, deweloper informował o planach postawienia 10 podobnych centrów w
    innych polskich miastach. - Wiele osób zarzuca nam, że dużo mówimy, ale wciąż
    nic się nie dzieje - przyznaje Simon Bayley. - Nikt jednak nie wybuduje 10
    centrów w rok. Patrzymy na Polskę przyszłościowo i chcemy tu pozostać na dłużej.




    Temat: Osiedla nie będzie
    Osiedla nie będzie
    Osiedla domków jednorodzinnych w Chęcinach prawdopodobnie nie będzie.
    Zbankrutowany inwestor się wycofuje.
    Sąd uchylił negatywne decyzje Samorządowego Kolegium Odwoławczego w sprawie
    budowy Osady Podzamcze - osiedla domków w Chęcinach. Tymczasem inwestor
    ogłasza upadłość firmy i wycofuje się z inwestycji.

    U podnóża góry zamkowej w Chęcinach miała powstać osada - "rekonstrukcja
    wczesnośredniowiecznej osady rzemieślniczej” czytamy w reklamie osiedla
    Podzamcze. A tymczasem Samorządowe Kolegium Odwoławcze dwukrotnie wytknęło
    ówczesnemu burmistrzowi Chęcin rażące błędy przy wydawaniu decyzji o warunkach
    zabudowy i wstrzymało budowę Osady Podzamcze. Argumentowało, że gmina nie
    mogła ustalić warunków zabudowy bez planu miejscowego.
    ONI SIĘ POMYLILI

    Inwestor od decyzji SKO odwołał się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego,
    który w ubiegłym tygodniu wydał korzystną decyzję dla inwestora. - SKO
    stwierdziło, że burmistrz naruszył ustawę o planowaniu i zagospodarowaniu
    przestrzennym - wyjaśnia mecenas Jerzy Broniś, reprezentujący interesy
    inwestora. - Ale SKO powołując się na ten przepis nie zwróciło uwagi, że
    wszedł w życie dopiero po tym, jak radni z Chęcin przyjęli uchwałę w sprawie
    planu miejscowego. Wprawdzie ustawa została podjęta w 2003 roku, ale weszła w
    życie ponad rok później. Czyli powołali się na przepis, który jeszcze nie
    istniał. Dodatkowo SKO pomyliło numerację i oznaczenia geodezyjne.

    ZŁOŻĄ KASACJĘ

    SKO od decyzji Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego służy kasacja. Prezes SKO
    zamierza z tego prawa skorzystać i nie chce też komentować decyzji sądu, z
    którą się nie zgadza. - Studium, które dla tego terenu opracowano, stanowiło,
    że dla takich terenów jak w Starochęcinach Podzamcze, które mają pełnić
    funkcje rekreacyjną, wypoczynkową i turystyczną, jest obowiązek sporządzenia
    miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego i uznaliśmy to jako wymóg
    konieczny - mówi Wanda Osińska-Nowak, prezes SKO. - Sąd uznał, że nieczytelny
    jest dla niego zapis, gdzie są tereny objęte właśnie tą funkcją rekreacyjną,
    czyli nie zrozumiał załącznika graficznego. Nasz wyrok uchylono ze względów
    formalnych, a co do podstaw merytorycznych nie miał sąd zastrzeżeń.

    Właściciele działek zastanawiają się, co dalej z inwestycją. - Inwestor
    zapewnia nas, że prace będą kontynuowane, a tu nowe władze gminy czekają na
    rozstrzygnięcia w sądzie - mówi jedna z osób. - Jestem dobrej myśli - mówi
    kolejna. - Firma Terra sprzedała nam działki i mamy na nie pozakładane księgi
    wieczyste. Wiem, że z całej Polski ponad 70 osób je kupiło, niektórzy nawet po
    dwie. Gdyby nie doszło do inwestycji, sami będziemy budować już według naszych
    projektów. Ale gdy okaże się, że budować nie będziemy mogli, pójdziemy do sądu
    i będziemy żądać zwrotu gotówki, bo działki kupiliśmy jako budowlane, a nie
    pole. Nie wiem kogo podamy, czy gminę czy inwestora.

    A INWESTOR ZBANKRUTOWAŁ...

    Właściciel firmy handlowej Terra, która miała budować Osadę Podzamcze, cieszy
    się z wyroku, ale nie pozostawia suchej nitki na samorządzie w Chęcinach, bo
    jak twierdzi przez ich działania zbankrutował. - Gdyby wyrok był inny, to na
    gminę spadłaby lawina 70 pozwów na 5 milionów złotych - mówi. Czy będzie
    budował dalej? - Nie, na pewno nie - zapewnia. - Może indywidualnie kilka
    domów wybuduję, jak ktoś będzie chciał i to dla ludzi, których lubię. Kielczan
    jest niewielu, a budować chcieli głównie ludzie z Rzeszowa, Opola, Wrocławia i
    Poznania.
    Inwestycji przygląda się kielecka prokuratura, która wstrzymała postępowanie
    do czasu rozstrzygnięć w sądach.
    Budowę Osady Podzamcze w gminie Chęciny planowano dwa lata temu. Na
    południowej części wzgórza zamkowego na 31 hektarach firma handlowa Terra z
    Opola chciała zbudować osiedle domków jednorodzinnych na 150 domów,
    zaprojektowane tak, by pasowało do historycznego miejsca. Inwestor kupił pola,
    podzielił na działki i zaczął je sprzedawać. Inwestycji sprzeciwili się radni,
    których burmistrz nie poinformował o swoich planach. Sprawą zainteresowali
    Samorządowe Kolegium Odwoławcze, które uznało, że burmistrz rażąco naruszył
    przepisy. Weto inwestycji przedstawił wojewódzki konserwator zabytków, który
    chce chronić tereny wokół zamku.

    Agnieszka Białek

    www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20070809/POWIAT0104/70808150



    Temat: Co łączy urzędnika UM z firmą ochrony z Opola?
    problem z kamerkami
    jakiś problem widze z kamerkami jest

    NTO pisze o tym problemie
    Ciemność! Widzę ciemność!

    Sprzęt do monitoringu, który władze Kluczborka przekazały policji, nie działa.
    Przyczyną może być bałagan w eterze.

    TU BĘDĄ KAMERY
    - Ulica Grunwaldzka
    - Targowisko przy ul. Moniuszki
    - Rynek
    - Ulica Mickiewicza

    "NTO" PYTA
    Sprawcy na wizji
    - W jaki sposób system kamer pomoże wam w pracy?
    Odpowiada Wiktor Konieczny, zastępca komendanta powiatowego policji w Kluczborku:
    - Przede wszystkim skróci czas reakcji. Przecież patrole nie mogą być wszędzie.
    Poza tym monitoring pozwoli wyeliminować picie w miejscach publicznych.
    Pieniądze na zakup tego sprzętu pochodzą m.in. z funduszu antyalkoholowego.
    Podgląd na newralgiczne punkty i możliwość rejestrowania obrazu pomoże w
    zidentyfikowaniu sprawców przestępstw i osób zakłócających porządek. To dla nas
    duża pomoc. Ten gest ze strony samorządu wpłynie niewątpliwie na poprawę
    bezpieczeństwa w mieście.

    Urządzenia za 30 tysięcy złotych oferowane przez firmę ochroniarską "Scorpion" z
    Opola policja dostała w styczniu. Nie można ich było zainstalować od razu ze
    względu na złą pogodę. Firma zaczęła je montować na przełomie marca i kwietnia.
    Wówczas pojawiły się kłopoty z przekazem obrazu z czterech kamer powieszonych w
    najbardziej niebezpiecznych punktach miasta do komendy.

    Część kamer podglądu nie przesyła wcale. Bywa też, że na policyjnym monitorze
    zamiast czterech obrazów pojawia się ich osiem, czasem dwanaście. Zamiast widoku
    na chętnie nawiedzaną przez złodziei rowerów i miejscowych pijaczków ulicę
    Grunwaldzką funkcjonariusz ma podgląd na kościół. Trzykrotna wymiana anten nie
    przyniosła rezultatu.
    - Nakładają się obrazy z kamer należących do innych użytkowników - tłumaczy
    Paweł Pawłowski, przedstawiciel "Scorpiona". Jego zdaniem w eterze nad
    Kluczborkiem panuje nieprawdopodobny bałagan i to w głównej mierze wywołuje
    zakłócenia w przekazie obrazu.

    Wczoraj policja i użytkownicy innych systemów monitoringu spotkali się w
    urzędzie miasta. Ustalono, że gmina - jako właściciel sprzętu - ściągnie
    kontrolerów z Polskiej Inspekcji Radiowej, która zajmuje się m.in. ściganiem
    nielegalnych nadawców.
    - Obawiamy się, że w Kluczborku jest ich sporo. Zainstalowali zbyt silne anteny,
    bez homologacji - mówi Andrzej Nowak, wiceburmistrz Kluczborka. - Poza tym różne
    firmy oferują radiowy przekaz internetowy. I to - jak przypuszczamy - powoduje
    tłok w eterze i zakłócenia. Czy tak jest, wykaże kontrola.

    Przedstawiciele "Scorpiona" zapewniają, że do końca kwietnia podgląd powinien
    zacząć działać. Spotkali się już z takim przypadkiem na Opolszczyźnie, kiedy
    nielegalne anteny o zbyt wysokiej mocy uniemożliwiały monitorowanie miasta.
    Wtedy też kontrola pomogła rozwiązać problem.




    Temat: Pierwsza łopata jeszcze w marcu
    Prezydent Mysli O Dymisji
    Cieszę się że zakończono PRZETARG NA WBIJANIE PALI POD HALĘ.

    A z ostatnich spraw niezbyt kolorowych:

    DOL MONTE CASSINO:
    no niestety wszystko zostanie zamkniete ja dzierazwilam rowiez teren i w tym
    roku nie uzyskalam zgody na kontynuacje dzialalnosci, A WSZYSTKO TO WINNA
    NASZEGO SUPER PREZYDENTA prawdopodobnie inwestycja by nie ruszyla gdyby nie
    fakt iz kandydatura prezydenta konczy sie w tym roku a we wrzesniu sa wybory i
    P jacek Karnowski chce jak najwiecej pokazac ile on zrobil dla sopotu szkoda
    tylko ze nowy budynek ktory ma powstac za 3 lata bedzie przeznaczony dla
    obcokrajowych dzierzawcow ktorych bedzie stac na wykup ewentualnego lokalu slow
    mi brak kiedy o tym mysle. Pamietam jak P. Jacek przed wyborami zapewnial ze
    wszyscy modzi ludzie ktorzy wyjda z jakakolwiek incjatywa na otwarcie swojego
    interesu dostana pomoc z jego strony. Tak wiec dziekuje za taka pomoc w formie
    ja wybuduje piekne centrum sprzedam je jakiemus obcokrajowcowi a on ciebie
    zatrudni za 600 zl miesiecznie/brutto. Ludzi zastanowcie sie nad tym jak
    glosujecie !!!!!!!! bo nowi kandydaci na ten stolek w niczym sie nie roznia od
    Karnowskiego.

    HOTEL JANTAR:
    Prywatny przedsiebiorca wynajal od koscielnej fundacji budynek hotelu Jantar, o
    czym natychmiast poinformowal prezydenta Karnowskiego. Zainwestowal w budynek
    700.000pln, wyremontowal go i przystosowal do funkcji sanatoryjnej oraz
    hotelowej. Kiedy inwestycja byla na ukonczeniu prezydent poinformowal go, ze
    wygral wlasnie ciagnacy sie od kilku lat proces z fundacja od ktorej biznesmen
    wynajal hotel i ze od nastepnego tygodnia biznesmen ma opuscic hotel jantar, w
    ktory zainwestowal swoje wlasne pieniadze. Pomimo kilkudziesieciu pism
    kierowanych do prezydenta - ani razu urzad miasta nie zaproponowal polubownego
    zalatwienia tej sprawy, a w pewnym momencie najechal hotel bez nakazu
    prokuratorskiego z grupa 40 ochroniarzy prywatnej firmy, ktorej nazwe milosciwie
    pomine. Biznesmen za rada zaprzyjaznionych prawnikow zabral z hotelu wszystko co
    nalezalo do niego i obiekt opuscil. Biura Informacji i Promocji Urzedu Miasta
    poinformowalo za to lokalne media, ze ow biznesmen ZRUINOWAL HOTEL JANTAR
    (podczas kiedy faktycznie go wyremontowal) o czy media lokalne poinformowaly.
    Trwaja procesy pomiedzy miastem a biznesmenem (obecnie w Sadzie Najwyzszym,
    wyrok bedzie znany w koncu marca). W zeszlym roku hotel zostal przekazany w
    zarzadzanie UZDROWISKU LESNIK, Rada Miasta na wniosek Prezydenta przekazala
    UZDROWISKU LESNIK MILION ZLOTYCH nieoprocentowanej pozyczki, bo podobno
    konieczny byl NATYCHMIASTOWY REMONT BUDYNKU. Remont nie zaczal sie do dzis,
    milion zlotych gdzies procentuje, a branzowe portale internetowe poinformowaly,
    ze HOTEL JANTAR ZOSTANIE SPRZEDANY POD BUDOWĘ HOTELU.

    WILLA KRYSTYNA
    Tzw.Willa "Krystyna" to budynek obok Jantara - był on w pakiecie wraz z Jantarem
    i Kubusiem (obecnie Muszelka) na jednej posesji i stanowiły własność skarbu
    państwa i został przez Urząd Rady Ministrów przekazany w kilkunastoletnie
    użytkowanie Fundacji "Posłannictwo Dobroci" ksiedza Wróbla , bodaj w 1991 roku.
    Po pieciu latach Urząd Miasta Sopotu (Prezydent Kozłowski) w roku 1996 (może
    1995) uzgodnił z Wróblem,że w ramach komunalizacji mienia państwowego, w zamian
    za oddanie budynku Krystyna na rzecz Miasta za darmo ,pozostałe dwa (Jantar i
    Kubuś) zostana Fundacji sprzedane. I tak sie stało (Mimo że obecnie Karnowski
    korzystając z niekorzystnego dla Fundacji warunku w umowie sprzedaży obydwa
    budynki i tak Fundacji odebrał). Natomiast budynek Krystyna - [nie mam pewnosci,
    ale najprawdopodobniej za darmo]przekazany na własność Archidiecezji Gdańskiej.
    Następnie Kuria ta sprzedała budynek (będący zupełna ruiną) firmie prywatnej
    ,która przez pewien czas była sponsorem piłkarzy Górnika Zabrze. Firma ta nie
    przystąpiła do remontu budynku, natomiast w roku 2002 lub 2003 sprzedała go z
    dużym zyskiem firmie INPRO, która zbudowała na jego miejscu (zostałą tylko stara
    ściana wejściowa z ponoć zabytkowym portalem) nowy budynek apartamentowy oddany
    do użytku w połowie ub.roku.

    Poza tym cieszę się, że skończył się CYRK z pierwszym przetargiem. Życzę
    powodzenia w następnym.

    Ponadto uważam, że prezydent powinien podać się do dymisji.

    Howgh.



    Temat: ciekawostki :-)
    ciekawostki :-)
    Mam ochotę opowiedzieć parę ciekawostek (no, przynajmniej dla mnie to były
    ciekawostki )
    Z przyjemnością wspomnę sobie te parę dni japońskich a może i Was coś z tego
    zaciekawi ))
    I mam nadzieję, że powpisujecie tu też różne wasze zaskakujące "przygody",
    obserwacje itd.

    Po pierwsze Japonia była wtedy moją wielką miłością, byłam już po
    japonistyce, ale nie było dla mnie żadnych szans na wyjazd. I stał się cud :-
    ) Zaczęłam pracować i wysłano mnie do Japonii w delegację. Przez cały ten
    pobyt, a właściwie dwa (byłam w czerwcu i we wrześniu jednego roku) wewnątrz
    cały czas skakałam z radości, no nie wiem, jak opisać to uczucie .... To tak,
    jak człowiek jest zakochany i w końcu spotyka się z ukochany, no wiecie :-
    )... to przez chwilę czujemy taką rozpierającą duszę radość. No to właśnie
    tak się tam czułam przez cały czas )) Uważam, że nigdy nic mnie już
    bardziej w życiu "podróżniczym" nie ucieszy - nawet jeżeli pojadę jeszcze
    kiedyś do Japonii to już nie będzie to samo )))

    Ufff, przydługi wstęp - wybaczcie.

    No to ciekawostki:
    1/ Przez pierwsze chyba dwa dni w Tokio nie spotkałam żadnego europejczyka,
    no ogólnie "obcokrajowca" byłam zszokowana, może miałam pecha ale tak
    właśnie było Potem kilku spotkałam na ulicy i oczywiśie już wielu w
    trakcie zwiedzania. I bardzo podobało mi się to, że europejczycy, no że tak
    brzydko powiem "biali" ludzie wszyscy się pozdrawiali na ulicy - takie jakieś
    braterstwo na obczyźnie
    2/ Buty japońskie. Otóż baaardzo często Japończycy mieli na sobie potwornie
    zniszcznoe, powykrzywiane buty. Przysięgam! Garnitur, albo inny strój ok - i
    te buty .... To było bardzo dziwne. No i pomyślałam sobie, że buty to dla
    nich tylko taki konieczny element stroju służący do przemieszczania się - bo
    przecież w "zamkniętych" pomieszczeniach w miarę możliwości natychmiast się
    ich pozbywali ))
    3/ Zęby - tak, tak, to pewnie wszyscy wiedzą - w każdym razie to mnie też
    zszokowało - krzywe zęby Japończyków Ale to w zasadzie taka głupotka
    4/ Spotkałam się z dwoma rodzajami reakcji na to, że mówię po japońsku -
    skrajnymi. Pierwsza w rodzaju "zobaczyłam ducha, głęboki wstrząs itd.":
    poszłam do sklepu po kawę - samoobsługowego - ale za Chiny nie mogłam tej
    kawy rozpuszczalnej wypatrzeć. No więc zwróciłam się do ekspedientki z
    jakiegoś stoiska z pytaniem "czy jest kawa?" - przyznajcie, że nie wymagało
    to wybitnych zdolności językowych???. Ona zachowała się, jakby ducha
    zobaczyła, no się normalnie przeraziła, że się do niej odezwałam -
    odpowiedziała tylko HAI i nie tłumaczyła mi gdzie i co tylko poleciała między
    te półki, żeby mi pokazać ręką, że tu, tu jest kawa. Nie wiem, czemu nie
    spróbowała powiedzieć normalnie - drugi rząd z lewej, czy coś takiego. No to
    było dziwne, bo chyba w centrum Tokio zdarzają się cudzoziemcy mówiący po
    japońsku??????????????? Druga pt: "bo wszyscy ludzie na świecie znają
    japoński": zaszłam do maleńkiego sklepiku z różnymi figurkami i pamiątkami.
    Szukałam malutkiej świnki - prezentu dla koleżanki. Pracowała w tym sklepiku
    taka starsza Pani. Zapytałam, czy znalazłaby się jakaś świnka. Pani że tak, o
    tutaj i że to takie dzwonki były chroniące przed złymi duchami, i czy ja o
    tym słyszałam, a ja mówię, że tak, bo studiuję historię Japonii. A Pani na
    to: o, to tak jak mój mąż i na jakim uniwersytecie studiuję (????????). To
    było super, bo ona mnie potraktowała w zasadzie na równi z nią samą - że to
    takie normalne, jakby każdy człowiek na świecie po japońsku mówił ))
    5/ Jak mówiłam - byłam w Japonii w delegacji, wysłała mnie firma eksportująca
    tam bursztyn. Na miejscu czekał na mnie nasz współpracownik Japończyk,
    wspaniały człowiek. I razem z nim w czssie tych dwóch krótkich wyjadów miałam
    za zadanie odwiedzić wiele firm importujących od nas busztyn w ramach
    zacieśniania stosunków. Byliśmy w Tokio, Osace, Kioto, Kobe i Shizuoce. W
    sumie w jakichś kilkunastu firmach. Aha - ja jestem bardzo wysoka, nawet jak
    na średnią polską. I wyobraźcie sobie, że jakieś 80% kontrahentów (byli to i
    mężczyźni i kobiety) pytało się, czy .... wszyscy w Polsce są tacy
    wysocy ??????????????????????? - ja do dzisiaj nie wiem, czy oni tak na
    poważnie, czy coś z moją znajomością japońskiego było nie tak ....

    Ufff, bardzo się zmęczyłam (i Wy pewnie też )) - inne ciekawostki
    później

    I pszcie, proszę,wszyscy Ci, którzy tam byli (są) co was najbardziej
    zaskoczyło???? A może już był taki wątek .... Nie sprawdziłam, wybaczcie
    jakby co

    Pozdrawiam
    Onnanohito



    Temat: Nieuczciwy Trust ??
    Nieuczciwy Trust ??
    W grudniu ubiegłego roku podpisaliśmy umowę kupna mieszkania z firmą P.I.
    Trust w willi miejskiej na osiedlu Żurawiniec. Wymogi finansowe były surowe,
    wpłata 30% wartości mieszkania w momencie istnienia dopiero fundamentów,
    reszta rozłożona na dwie raty ( każda z rat dodatkowo OPROCENOWANA). Całą
    kwotę wpłaciliśmy Trustowi 30 czerwca tego roku.
    Termin oddania mieszkania planowany był na 20 grudnia jednak jeszcze w
    połowie października nie został w żaden sposób zabezpieczony taras będący
    równocześnie dachem nad naszym mieszkaniem. W związku z tym cały wrzesień i
    październik obfite deszcze zalewały ściany, stropy i posadzkę wewnątrz
    mieszkania.
    16 października zwróciliśmy się z pisemnym zapytaniem o harmonogram prac,
    oraz o informację o planowanym przez P.I. Trust sposobie wysuszenia zalanego
    mieszkania.
    Kiedy po tygodniu nie otrzymaliśmy odpowiedzi, poprosiliśmy biegłego
    rzeczoznawcę budowlanego o opinię dotyczącą skutków tak silnego zalania
    mieszkania na dwa miesiące przed planowanym oddaniem. Z opinii wynikało że
    niemożliwe jest oddanie mieszkania w stanie poprawnym technicznie wciągu
    dwóch miesięcy.
    Powołując się na opinię rzeczoznawcy zapytaliśmy ponownie firmę P.I. Trust o
    wpływ zalania mieszkania na termin odbioru i stan techniczny mieszkania. P.I.
    Trust odpowiedział nam dnia 22 października że budowa jest realizowana
    prawidłowo jednak mają zamiar ogrzewać i wentylować mieszkanie i że: „W
    przypadku, gdy 15 stycznia stwierdzimy, że poziom wilgoci jest za wysoki dla
    prowadzenia prac wykończeniowych, proces wietrzenia przedłuży się o konieczny
    okres”. Jednak jaki to będzie okres mogliśmy tylko domyślać się, z rozmów z
    innymi właścicielami mieszkań sprzedawanych przez P.I. Trust wynika, że
    deweloper spóźnia się nawet o rok z oddaniem budynków.
    Ponieważ umowa przedwstępna zawarta z P.I. Trust przewiduje możliwość
    odstąpienia od umowy, dnia 25 października złożyliśmy w siedzibie dewelopera
    oświadczenie o odstąpieniu. Zgodnie z umową oczekiwaliśmy w terminie 21 dni
    zwrotu wpłaconej kwoty pomniejszonej o karę umowną w wys. 10% wartości
    mieszkania.
    W odpowiedzi na odstąpienie P.I. Trust poinformował nas, że wypłaci nam
    należność po wycofaniu przez Sąd złożonego przez nas w celu uzyskania premii
    gwarancyjnej z książeczki mieszkaniowej, w lipcu tego roku wniosku o
    ujawnienie w Księdze Wieczystej roszczenia kupna mieszkania. Następnego dnia
    przedłożyliśmy w P.I. Trust wymagany dokument o odrzuceniu wniosku z przyczyn
    braków formalnych. Spodziewaliśmy się należnej nam kwoty zgodnie z umową 15
    listopada.
    Tym razem jednak P.I. Trust zamiast wypłacić terminowo należność,
    poinformował nas pisemnie, ponieważ ich zdaniem celowo wprowadzaliśmy w błąd
    P.I Trust oraz PKO B.P w celu wyłudzenia premii gwarancyjnej wypłacą nam
    należną kwotę po sprzedaniu przedmiotowego mieszkania. Nasz prawnik wezwał
    P.I. Trust do natychmiastowej zapłaty zgodnie z umową, zamiast pouczania i
    pomawiania nas o podstęp oraz stawiania coraz to nowych warunków nie objętych
    umową.
    Korespondencja mnoży się i tonie w absurdzie. Na nasze pisma P.I. Trust
    odpowiada pismami wymyślając przeszkody. Ostatnim ruchem P.I. Trust jest
    propozycja zapłaty należnych nam kwot .......w ratach.
    Mijają kolejne tygodnie a my cały czas nie odzyskaliśmy naszych pieniędzy
    (152 tys. Zł, w tym premia gwarancyjna), jesteśmy bezradni ponieważ jedynym
    wyjściem jest uzyskanie nakazu zapłaty w sądzie, a to może trwać kilka
    miesięcy.
    Mamy świadomość i z pewnością dyr. P.I. Trust, Paweł Bugajny wie o tym
    również, że zaciągnęliśmy kredyt hipoteczny na zakup mieszkania, a w bieżącej
    sytuacji każdego dnia może „zapukać bank” i zażądać zwrotu kredytu. Aby kupić
    mieszkanie w Truście sprzedaliśmy też naszą kawalerkę i nie mamy gdzie
    mieszkać.
    Odstępując od umowy korzystaliśmy z paragrafu zaproponowanego przez P.I.
    Trust, czyżby ta duża i reklamująca się wszędzie firma nie była w stanie
    finansowo sprostać wypłacie należnej nam kwoty? Czy może zamiarem P.I. Trust
    jest zmuszenie nas do rezygnacji od odstąpienia od umowy, przyjęcia warunków
    P.I Trust i kupienia mieszkania być może z wilgocią i grzybem bo klient jest
    bezbronny – kredytuje budowę – ponosi ryzyko i nie ma prawa wymagać jakości.




    Temat: Osiedle "Myszka" w Mysiadle
    Mediolan w Piasecznie

    Mialem pecha mieszkać na osiedlu wybudowanym przez firmę Multi-Hekk w
    Piasecznie, osiedle Słowicza. Z serca ostrzegam wszystkich, których mogłyby
    skusić dość niskie ceny mieszkań oferowanych przez tę firmę. Po krótkim czasie
    okazuje się, że doprowadzenie mieszkania do stanu używalności podwyższa cenę na
    tyle, że staje się ona porównywalna z kosztem metra kwadratowego w ekskluzywnej
    dzielnicy Warszawy, w przyzwoicie zbudowanym domu.

    Ci jednak, którzy zdecydują się na zakup mieszkania w Multi-Hekk, powinni
    liczyć się z kosztem wymiany okien (bez atestu, butwieją, przy najlżejszym
    mrozie pokrywają się lodem) i kaloryferów (dwukrotnie za małe), ponownego
    montażu parapetów (wiatr hula, że chodzą firanki i gasną świece), wymianą
    wszystkich instalacji (zwłaszcza ta elektryczna, kładziona nieprzewidywalnymi
    zakosami, zagraża życiu), ogromnymi kosztami ogrzewania przy nieszczelnych
    oknach, a także z chronicznym brakiem ciepłej wody. Jeśli nieszczęśnik nabędzie
    mieszkanie dwupoziomowe – na górnym poziomie, pozbawionym mebli, będzie mógł
    urządzić miniwybieg dla dzieci. Meble pozostaną na „parterze”, bo po
    zamontowaniu przez developera schodów nie da się już nic większego wnieść na
    górę.

    Warto też uzbroić się na zapas w cierpliwość w obcowaniu z firmą, odporność na
    arogancję i bezczelność ich przedstawicieli („Co pan chce? Świetne okna! W
    Niemczech kolejki się po nie ustawiają! Atest? A po co panu atest? Zresztą pan
    się tak upiera, że ja panu tego atestu nie pokażę, a już chciałem”). Takiej
    szkoły dezynwoltury i chamstwa nie doznałem od czasu PRL.

    No i zdecydowanie trzeba mieć świadomość, że Multi-Hekk preferuje osoby
    niezmotoryzowane. Po godzinie 16 na osiedlu trwa wyścig do nielicznych miejsc
    parkingowych. Developer „zapomniał” bowiem o budowie parkingu naziemnego, a
    miejsca postojowe pod budynkami stoją puste, niedopuszczone przez nadzór
    budowlany. Samochody stoją więc wszędzie: na jezdniach, chodnikach, nawet
    schodach (!). Matki z wózkami kłusują zakosami pomiędzy samochodami, piesi
    brodzą w błocie, omijając parkujące wszędzie samochody, Śmieciarki przyjeżdżają
    w soboty, gdy jest mniejszy ścisk.

    – A próbował pan zaparkować w Mediolanie? – rezolutnie ripostuje przedstawiciel
    Multi-Hekk.
    Nie próbowałem. Wybrałem Piaseczno, bo wydawało mi się tańsze i położone nieco
    bliżej Warszawy.

    Czy wjedzie straż pożarna, gdy będzie potrzebna? Można wprawdzie wpuszczać
    strażaków tylko w weekend. Nieawno strażacy zrobili sobie swego rodzaju
    manewry. Przejazd samochodu straży przez zastawione samochodami osiedle
    trwał... 40 minut. Ale to nic – zdaniem komendanta powiatowego Straży Pożarnej,
    dojazd pożarowy do „budynków średniowysokich” nie jest konieczny...

    Pytanie zatem, czy nie lepiej było wybrać ofertę droższą, lecz sprawdzoną. Już
    teraz wiem – mądry po szkodzie – że przy zakupie mieszkania nie opłaca się
    czynić oszczędności, które i tak okażą się pozorne. Ostrzegam więc przed Multi-
    Hekk.
    A najciekawsze dopiero przed nami.




    Temat: Handel zamiast muzyki
    Handel zamiast muzyki
    Przy Zespole Szkół Muzycznych w Sosnowcu najprawdopodobniej powstanie pawilon
    handlowy. Ta hiobowa wiadomość poruszyła środowisko uczniów i nauczycieli.
    Dlatego, że teren zarezerwowany był pod budowę sali koncertowej. Propozycja,
    aby koncerty odbywały się w miejscu dzisiejszego kina Muza nie wszystkim się
    podobają.

    Warunki wydane
    O zakusach jednej z wielkich sieci handlowych na atrakcyjny teren w pomiędzy
    ul. Krętą a Wawelem wiadomo już było od dawna. Ostatnio urząd miasta wydał
    decyzję o warunkach zabudowy dla firmy BGS Budownictwo. O firmie wiadomo
    niewiele, ale całkowicie anonimowa nie jest. Kilka lat temu uzyskała taką
    samą decyzję pod budowę supermarketu Lidl na os. Piastów. Także w tym
    przypadku przedstawione plany zakładają budowę pawilonu handlowo-usługowego.

    — Decyzja o warunkach zabudowy to bardzo ważny dokument. Oznacza
    przyrzeczenie, że jeśli inwestor przedstawi projekt budowlany zgodny z
    warunkami, to automatycznie uzyska pozwolenie na budowę. I jak to się ma do
    planów sali koncertowej? — denerwuje się Krzysztof Haładus, który od wielu
    lat walczy o salę.

    Sala koncertowa to wymóg absolutnie konieczny. Chociaż różne są koncepcje, co
    do jej roli — jedni chcą, aby służyła głównie szkole, inni widzą ją jako
    reprezentacyjną salę widowiskową — to większość nie wyobraża sobie dalszej
    prowizorki. Dzisiaj koncerty odbywają się w zaadaptowanej stołówce. Gdy na
    scenie pojawia się orkiestra, artyści wręcz siedzą pierwszemu rzędowi
    publiczności na kolanach.

    Obiecanki cacanki
    Szkoła muzyczna została oddana do użytku w 1991 r. Z prozaicznej przyczyny
    braku pieniędzy nie dokończono budowy jej całości ograniczając się wyłącznie
    do części dydaktycznej, przewiązki i części technicznej ze stołówką. Nie
    zrealizowano do dziś części administracyjnej z rytmiką i ogromnej
    wielofunkcyjnej sali koncertowej ze studiem nagrań.

    — Pamiętam, że nasze władze miejskie obiecywały budowę sali koncertowej dla
    szkoły. Nawet podczas spotkania w grudniu o tym mówiono. Dlatego, gdy
    zobaczyłem plany pawilonu, które wprost wchodzą w zarezerwowany teren, od
    razu zapytałem — a gdzie sala? — mówi związany ze szkołą Ludwik Kasprzyk.
    W spotkaniu 7 grudnia uczestniczyły władze miasta, szkoły i inwestor BGS
    Budownictwo. Chodziło o uzyskanie zgody na rezygnację szkoły z działek
    przeznaczonych na kontynuację budowy placówki. I taki cel inwestor uzyskał
    pod jednym warunkiem: „Stanowisko to jest podtrzymane pod warunkiem
    przedstawienia lokalizacji sali koncertowej” — napisano w protokole ze
    spotkania.

    Co więcej, dla podkreślenia swego stanowiska dyrektor szkoły Joanna Danisz
    skierowała do Urzędu Miasta pismo, w którym stwierdza: „Nasza opinia jest
    wstępna ponieważ zarys budowy pawilonu handlowo-usługowego nie zawiera
    lokalizacji budowy sali koncertowej dla szkoły muzycznej, która miała
    stanowić równoległą budowę przez tego samego inwestora. ” Do dziś takiej
    lokalizacji nie znaleziono.

    Pograją w Muzie
    Na przeszkodzie budowie sali koncertowej stanęły także względy własnościowe.
    Kilka działek znajdujących się na tym terenie należało do osób prywatnych.
    Ale wydaje się, że ten fakt nie jest problemem dla inwestora budującego
    pawilon.

    Firma już wykupiła kilka działek od osób prywatnych. Pozostałe działki są
    własnością miasta, a jedna dalej pozostaje w rękach osoby prywatnej. Wydaje
    się jednak mało prawdopodobne, aby ktoś wydawał 150 tys. zł na zakup działek,
    a następnie występował z wnioskiem o wydanie warunków zabudowy bez
    przeprowadzenia wstępnych rozmów z władzami miasta, co do kwestii wykupienia
    pozostałych działek pod inwestycję — twierdzi na internetowym forum radny
    Karol Winiarski, zapowiadając złożenie interpelacji na ten temat.

    Wydaje się jednak, że decyzje już zapadły. Okazje się, że w ubiegłym tygodniu
    przedstawiciele urzędu wizytowali kino Muza. Nie bez przyczyny, bo istnieją
    plany, aby te pomieszczenia zaadaptować na salę koncertową.

    — Już widzę, jak dzieci z instrumentami wędrują ze szkoły przez całe miasto,
    żeby pograć w Muzie. Kto im zapewni opiekę, kto zapewni przechowywanie
    instrumentów? Trudno o głupszy pomysł. Sala powinna znaleźć się przy szkole! —
    denerwuje się Krzysztof Haładus.




    Temat: ciekawostka BOSCHA
    ciekawostka BOSCHA
    Bezpiecznie w sytuacjach krytycznych – nowe rozwiązania Boscha

    W przypadku poślizgu najistotniejsze znaczenie ma możliwość zapanowania nad
    pojazdem i utrzymania właściwego toru jazdy. Dlatego firma Bosch pracuje
    obecnie nad funkcją, która pomoże kierowcy bezpiecznie kierować pojazdem w
    sytuacjach krytycznych. System wzmacnia lub ogranicza działanie tradycyjnego
    wspomagania kierownicy, ułatwiając kierowcy wykonywanie manewrów
    uzależnionych od sytuacji na drodze. Obecnie są prowadzone próby na modelach
    prototypowych.
    Funkcja optymalizacji wspomagania układu kierowniczego jest rozwiązaniem,
    które można zrealizować wyłącznie przy pomocy dodatkowego oprogramowania.
    Ponadto pojazd musi być wyposażony w system ESP i elektryczne wspomaganie
    kierownicy. W oparciu o dane z czujników ESP, dotyczące stabilności pojazdu,
    funkcja wspomagania rozpoznaje krytyczne sytuacje i modyfikuje zachowanie
    układu kierowniczego. Jeżeli rzeczywista pozycja kierownicy nie jest
    adekwatna do pobranych wartości pomiarowych, funkcja wzmacnia lub ogranicza
    działanie układu wspomagania kierownicy. Ma to wpływ na zmianę zadanego przez
    kierowcę kąta skrętu koła kierownicy i dopasowanie go do żądanej wartości
    optymalnej. Odczuwalnym skutkiem takiego działania są szybsze i bardziej
    precyzyjne ruchy kierownicą, które ułatwiają utrzymanie bezpiecznego toru
    jazdy samochodu. W większości sytuacji grożących poślizgiem wystarczy właśnie
    ingerencja w położenie kierownicy, aby zapobiec kolizji.
    Jeśli na przykład pojazdowi grozi nadsterowność, konieczny jest szybki i
    zdecydowany ruch kierownicy w przeciwną stronę, tzw. kontra. Najczęstszym
    błędem niedoświadczonych kierowców jest w tym przypadku zbyt późna, zbyt mało
    zdecydowana i zbyt długo trwająca reakcja. Z kolei w przypadku auta
    podsterownego kierowca wykonuje najczęściej zbyt mocny ruch kierownicą, co
    jeszcze bardziej obniża przyczepność opon do podłoża. W obu sytuacjach
    pomocna jest opracowywana przez firmę Bosch funkcja optymalizacji
    wspomagania, która zmniejsza zagrożenie kolizją, nawet jeśli kierowca nie ma
    zbyt wielkiego doświadczenia w prowadzeniu. Funkcja jest przydatna również w
    razie gwałtownego hamowania np. na jednostronnie oblodzonej jezdni. W tym
    przypadku, nawet gdy auto wyposażone jest w system ABS, kierowca musi lekko
    skontrować kierownicą, aby zachować stabilność pojazdu. Nowa propozycja
    Boscha pomaga zapanować nad samochodem również w takich sytuacjach.
    Aby kierowcy zaakceptowali tego typu rozwiązanie w pojazdach, konieczne jest
    właściwe zdefiniowanie parametrów pracy systemu. Dlatego funkcję
    zaprojektowano w taki sposób, aby pomagała kierowcy, nie zaś odbierała mu
    możliwość kierowania pojazdem. Większość kierowców testujących działanie
    nowego sytemu doszła do podobnego wniosku: przy aktywnej funkcji łatwiej było
    zapanować nad pojazdem w sytuacjach krytycznych, co miało wpływ na poczucie
    większego bezpieczeństwa. Funkcja optymalizacji wspomagania układu
    kierowniczego rozszerza stabilizujące działanie systemu ESP, podnosząc tym
    samym bezpieczeństwo kierowców.

    Pzdr.




    Temat: Smutki :-(
    Koro, uwaga, dlugie ;-)))
    A, no widzisz. To sie ciesze. Ale tego co wiem, jest niestety (dla mojego
    dziecka zwlaszcza niestety) sporo, i duza czesc z tego sie nie musi Wam
    przydac. Mam nadzieje, ze sie nie przyda ;-))).

    Odkurzacz z filtrem wodnym bardzo pozyteczna rzecz. Posiadamy, produkcji
    krajowej, znakomicie sie sprawdza, ino trzeba pamietac o dokladnym czyszczeniu
    i suszeniu filtra przed zlozeniem do schowania, bo lubi plesniec,a wtedy efekt
    jest odwrotny od zamierzonego, bo sie zarodniki plesni po domu rozpylaja.

    Jak zbierzesz baaardzo duzo kasy ;-))), to jeszcze bardziej pozyteczna rzecza
    jest oczyszczacz powietrza (uwaga, nie myslic z nawilzaczem, nawilzanie jest
    przy uczuleniu na roztocza, a zwlaszcza plesnie zdecydowanie niewskazane) to ma
    byc oczyszczacz, np. Bionaire). Przydaje sie zwlaszcza jesli w domu sa rzeczy,
    ktorych odkurzaczem nie potraktujesz, np. ksiazki w duzych ilosciach. Albo przy
    uczuleniu na pylki roslin. Tylko, ze drogie to jest okrutnie, i prad niestety
    zre jak cholera.

    Czy dziecko ma zalecone wziewy? Jesli tak, to oprocz samego leku (na recepte, w
    dozerze) dla malucha do trzech-czterech lat konieczny jest tzw. spejser, czyli
    taka tuba-komora z maska (my mamy babyhaler). Male dzieko nie potrafi
    skoordynowac wdechu z zaaplikowaniem leku, i bez spejsera lek nie dociera, tam
    gdzie powinien, czyli do oskrzeli, a zostaje w gardle - czego niepozadanym
    efektem sa zazwyczaj grzybice tegoz, no i oczywiscie brak efektu
    terapeutycznego, przy wywalonych ciezkich pieniadzach na leki. Kosztuje ponizej
    setki, ale naprawde trzeba.

    Aha - poniewaz nawilzac powietrza nie mozna, to w sezonie grzewczym dobrze jest
    indywidualnie nawilzac dziecko. Metody sa rozne, od chalupniczych pt. termos z
    solanka (sol bochenska sie b. dobrze sprawdza, ale generalnie kazda jodowana) -
    ale ciepla inhalacja latwo gardlo oparzyc, do zaawansowanych z uzyciem
    nebulizatorow. Te ostatnie moga byc uzywane tez do aplikowania lekow wziewnych,
    inhalacja jest w temperaturze dwudziestu paru stopni. My mamy prosty model w
    cenie z calym osprzetem (maska, wezyki itp.) circa poltorej stowki, robi to
    firma Aero-medica z Sewerynowa, sprzedaja wysylkowo. Jak masz zamiar zajmowac
    sie ta rodzina dlugofalowo, to w przyszlym roku, na kolejnej konferencji
    alergologicznej robionej w Krakowie wlasnie przez ludzi z Rabki moge Ci
    zorganzowac nabycie w cenie nader korzystnej (he, he, promocja dla lekarzy).

    Matke, mam nadzieje, w tej Rabce mniej wiecej pouczyli, co i jak. Codzienne
    scieranie kurzu tylko na mokro, pranie i prasowanie/maglowanie poscieli,
    sprzatanie bez obecnosci dziecka, po sprzataniu wietrzyc (w ogole duzo
    wietrzyc - kurz zewnetrzny jest nieszkodliwy, alergizuje kurz domowy),
    likwidacja zaslon i durnostojek. Ciuchy w zaknietych szafach (nie nalezy ich
    zostawiac, ze sie tak wyraze, na widoku), przebieranie, czesanie, obcinanie
    paznokci w lazience, nie w pomieszczeniu dziennym. Moj astmatyczny ojciec przy
    alergii na roztocza zaleca ponadto dzialania radykalne polegajace na skroceniu
    wlosow, bo te france roztocza sie zywia wlasnie resztkami naskorka, wlosow itp,
    no, ale to juz, mysle, tylko mezczyzna mogl wykoncypowac ;-))).

    Co to za kosztowne smarowidlo do skory? Jesli to jjst cud pt. Elidel, to tez
    moge zorganizowac nabycie tegoz taniej, przez producenta, ale osobiscie nie
    polecam. Baaaaardzo niepokojace efekty uboczne zwlaszcza przy ekspozycji
    leczonych nim miejsc na slonce. Firma korzysta na panicznym leku rodzicow i
    pacjentow przed sterydami, ktore sa alternatywa wprawdzie tez niezbyt
    optymistyczna, ale przynajmniej o wszechstronnie zbadanych mechaniznmach
    dzialan, rozwniez ubocznych.

    Przyslij mi na priva, co jeszcze wiesz (albo czego nie wiesz ;-))), to bedziemy
    radzic. Tak naprawde, to 80 procent efektow w tym temacie zalezy od edukacji i
    samodyscypliny - niewiele kosztuje w wymiarze materialnym, a czyni cuda. Zadne
    leki i inne cuda techniki medycznej tak nie pomagaja, jak konsekwentna
    eliminacja alergenow. Jak dziecko troche podrosnie (piec lat, powiedzmy), i
    jesli nie ma drastycznie zawyzonego IgE calkowitego (ile ma? musialo miec
    oznaczane, to jest standardowe badanie), to sie nadaje do odczulania przeciw
    tym roztoczom (tylko na roztocza jest uczulone, czy jeszcze na cos?). Podobno
    efekty sa niezle, a odczula sie chyba na kase chorych, wiec w miare
    bezkosztowo.

    I wesolych świat ;-))).




    Temat: JWC Ostrobramska
    Klauzule deweloperów przed sądem

    To, czy 15 klauzul, jakie umieszcza w umowach z konsumentami firma J.W. Construction, jest niekorzystnych dla kupujących od tej spółki mieszkania - rozstrzygnie niebawem sąd antymonopolowy.

    Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów półtora roku temu zbadał wzorce umów stosowanych przez deweloperów, spółdzielnie mieszkaniowe, także pośredników w sprzedaży nieruchomości. Dopatrzył się wielu niekorzystnych dla klientów postanowień, m.in. nakładających na kupujących zbyt wysokie kary umowne za rezygnację z mieszkania. U 164 deweloperów UOKiK zakwestionował 66 wzorów umów, u 271 pośredników - 52. Te firmy, które nie zmieniły umów dobrowolnie, urząd pozywa sukcesywnie do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

    Ostatnio na wokandę trafiła spółka J.W. Construction Holding z siedzibą w podwarszawskich Ząbkach. UOKiK zakwestionował aż 15 postanowień umownych tej spółki. Spółka m.in. podaje w nagłówku umowy, że w razie niezrozumienia treści umowy lub wątpliwości co do zawartych w niej postanowień prosi, aby kupujący zasięgnął profesjonalnej porady prawnej przed jej podpisaniem. Według UOKiK zamiast zastrzegać konieczność konsultacji z prawnikiem, spółka powinna wprowadzić we wzorcu zmiany, które ukształtują jej stosunki z klientami w sposób równoprawny. Dlatego klauzulę o takiej treści uważa za niedozwoloną.

    Inne postanowienie mówi, że wybudowanie lokalu mieszkalnego i przekazanie do odbioru może nastąpić w terminie późniejszym niż określony w umowie. UOKiK uważa, że np. oczekiwanie na decyzje administracyjne (co Costruction zastrzega w klauzuli) nie może być powodem przesunięcia terminu wykonania zobowiązania. Legalnej inwestycji nie można bowiem prowadzić bez stosownych pozwoleń. Każdy deweloper musi uwzględniać ten fakt przy określaniu terminu wybudowania lokalu.

    W innej klauzuli spółka zastrzega, że zawarcie aktu notarialnego może przeciągać się do 6 miesięcy od oddania klientowi lokalu. Zdaniem UOKiK to zbyt długie oczekiwanie na uzyskanie statusu właściciela.

    Kolejna klauzula mówi, że jeśli kupujący zrezygnuje z mieszkania i nie znajdzie w ciągu roku od odstąpienia innego chętnego, spółka zwróci wpłacone pieniądze, lecz potrąci z nich 10 proc. ceny kupna. Oznacza to, że przez ten czas odstępujący konsument nie ma dostępu do swoich pieniędzy i na dodatek zostaje ukarany potrąceniem kolejnej kwoty - podkreśla urząd.

    Spółka zastrzegła, że w razie wycofania się z umowy sama wypłacałaby karę umowną w wysokości tylko 3 proc., natomiast rezygnujący konsument miał zapłacić 5 proc., a 10 proc., jeżeli nie znalazłby następcy.

    Od kupujących spółka pobiera kaucję depozytowo-czynszową. Tymczasem kaucje stosuje się przy najmie mieszkania, dla zabezpieczenia roszczeń właściciela wobec najemcy. Dzięki takiej konstrukcji umowy spółka zyskuje, a kupujący traci odsetki od kolejnej kwoty, kaucja ma bowiem zostać rozliczona między 34. a 36. miesiącem od przejęcia lokalu - zaznacza urząd.

    - Nie wycofujemy się z tych postanowień. Przed sądem chcemy wykazać, że są one indywidualnie uzgadniane z konsumentami. A także, że nie są dla nich niekorzystne i nie znajdują się na liście klauzul wymienionych w kodeksie cywilnym. Dysponujemy wstępną wersją umowy, która jest naszą ofertą do późniejszych negocjacji z poszczególnymi klientami. Budujemy dużo mieszkań i taki wstępny wzorzec jest konieczny - zaznacza Krzysztof Kilijanek, rzecznik prasowy J.W. Construction Holding SA. Dodaje, że każdy klient otrzymuje umowę do domu, żeby mógł się z nią dokładnie zapoznać i skonsultować z prawnikiem. - Chcemy, żeby wszyscy klienci świadomie podpisywali umowy - podkreśla Krzysztof Kilijanek.
    Hanna Fedorowicz

    Drukuj artykuł Wyślij artykuł

    | Bez polskich znaków |
    | Rzeczpospolita | Z ostatniej chwili | Archiwum | Serwis Ekonomiczny | Serwis Prawny | Cennik | Regulamin | Serwis WAP | Prenumerata
    | Reklama | English/Deu



    Temat: Inwestycje w TURYSTYKĘ
    hotel Gołębiewskiego
    Przetarg cudów

    Czwartek, 28 lipca 2005r.

    Realizacja największej inwestycji turystycznej na Dolnym Śląsku stanęła pod
    znakiem zapytania

    Właściciel sieci hoteli Gołębiewski chce wybudować olbrzymi kompleks
    konferencyjno-wypoczynkowy w górnej części miasta. Pojawił się jednak konkurent
    do zakupu ziemi.
    Wtedy urząd miejski nagle odwołał przetarg, który miał wyłonić nabywcę gruntów

    Burmistrz Karpacza Bogdan Malinowski kilka miesięcy temu ogłosił swój sukces.
    Do miasta przyjechał duży inwestor w branży hotelarskiej. Tadeusz Gołębiewski,
    właściciel wielkich obiektów wypoczynkowych w Mikołajkach i Wiśle, zdecydował,
    że kolejne takie centrum powstanie pod Śnieżką.
    W ciągu dwóch lat zamierza zainwestować tu ok. 200 milionów złotych. Hotel ma
    pomieścić ponad tysiąc gości. W kompleksie planowane są: parking na 600 aut,
    aquapark, hale sportowe, lodowisko, kręgielnie, jaskinie solne i lodowe, pole
    golfowe, niewielkie centrum handlowe oraz ponad 30 sal konferencyjnych.

    Najpierw było łatwiej
    Władze miasta, urzędnicy i radni Karpacza robili wszystko, by ułatwić
    załatwienie formalności, potrzebnych do rozpoczęcia budowy. Gołębiewski kupił
    około 10 hektarów gruntów od prywatnych właścicieli w okolicach ulic Kąpielowej
    i Szkolnej. By rozpocząć prace, potrzebuje jeszcze działki należącej do miasta.
    Tej nie można jednak sprzedać z wolnej ręki, konieczny jest przetarg.
    Cenę wywoławczą ponad hektara gminnego gruntu ustalono na 1,5 mln zł. Do
    przetargu stanął jednak nie tylko właściciel sieci hoteli.

    Atak z innej branży
    Zainteresowana zakupem jest również świdnicka firma Eltech, zajmująca się
    doradztwem technicznym oraz sprzedażą narzędzi przeznaczonych dla przemysłu,
    budownictwa, rzemiosła oraz handlu.
    – Mamy pieniądze, chcemy inwestować w inne branże. W Karpaczu planujemy budowę
    pensjonatu – tłumaczy jej prezes Stanisław Paleczny.
    Eltech wpłacił 300 tys. zł wadium. Dzień później jednak odwołano przetarg.
    Paleczny jest zaskoczony. – Zdziwiło mnie, że przetarg odwołano tuż po tym, gdy
    wpłaciliśmy wadium – tłumaczy.

    Poszło o rurę
    Oficjalnie władze miasta uzasadniły tę decyzję koniecznością naniesienia na
    plany rury kanalizacyjnej, która ma przebiegać przez środek sprzedawanej
    działki. Według burmistrza urzędnicy o niej zapomnieli.
    – Gdy tylko zorientowaliśmy się, że popełniliśmy błąd, odwołaliśmy przetarg –
    wyjaśnia Bogdan Malinowski. Termin kolejnego przetargu na razie nie jest
    jeszcze znany. Według przepisów może się on odbyć po upływie dwóch miesięcy od
    daty ogłoszenia.

    Nikt nie zrezygnuje
    Eltech nie zamierza rezygnować z zakupu działki. Prezes Paleczny zapewnia, że
    jego firma będzie konkurować z Gołębiewskim. Być może pojawi się więcej
    oferentów.
    Przedstawiciele miejscowej branży turystycznej mają nadzieję, że ostatecznie
    dojdzie jednak do budowy sieciowego giganta. – Będzie to magnes ściągający
    gości – uważa Waldemar Draeheim, dyrektor Miejskiej Kolei Linowej.

    Rafał Święcki - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska




    Temat: Wyniki badań są przerażające. Emerytura w USA s...
    herr7 napisał:

    > Być może to co obserwujemy to koniec ery powszechnego dobrobytu,
    który to okres
    > dotyczy jedynie tzw. złotego miliarda, czyli grupy bogatych
    państw, położonych
    > głównie na Półkuli Północnej.
    >
    > Mój znajomy, który z powodów zawodowych wie dużo o systemach
    emerytalnych, od
    > lat twierdzi, że pokolenie obecnych 40-50 latków będzie
    zazdrościło swoim
    > rodzicom emerytur. W przyszłości będzie tylko gorzej, dlatego
    pisujący tu młodz
    > i
    > ludzie, którym wydaje się że złapali Pana Boga za nogi będą mieć
    jeszcze czas,
    > żeby zmądrzeć. Będzie ich czekać praca aż do śmierci, o ile będą
    ją oczywiście
    > mieli, gdyż nie każda firma zatrudni staruszków.
    >
    > System emerytalny załamał się, gdyż wmówiono ludziom że
    oszczędzanie pieniędzy
    > w
    > funduszach emerytalnych sprawi, że w ostatnich latach życia będą
    na nich czekać
    > plaże na Hawajach. Wielu w to uwierzyło nie zdając sobie sprawy z
    tego, że
    > jedynym beneficjentem tych zmian są fundusze emerytalne, a nie
    sami emeryci. To
    > właśnie w interesie funduszy emerytalnych złamano zasadę
    solidarności
    > społecznej, nie wprowadzając jednak niezbędnych mechanizmów
    chroniących
    > oszczędności ludzi przed kryzysem. Warto tu przypomnieć, że w
    Polsce jednym z
    > animatorów tych zmian był Jerzy Buzek - w swoim czasie najgorszy
    premier
    > Trzeciej RP, obecnie bohater narodowy sięgający po synekurę w
    Parlamencie
    > Europejskim.
    >
    > Być może za 50-100 lat nasze wnuki będą wspominać o Złotym Wieku,
    w którym żyli
    > ich dziadkowie, kiedy emerytura starczała na skromne przeżycie, a
    państwo miało
    > jeszcze środki żeby je wypłacać. Być może w czasach nowej
    świetlanej przyszłośc
    > i
    > będą musieli wprowadzić eutanazję dla niezdolnych do
    pracy "darmozjadów". Będzi
    > e
    > to z pewnością konieczny gest miłosierdzia...
    Twoj znajomy patrzy na problem oczyma ksiegowego, ktoremu nie domyka
    sie budzet emerytalny. Niech spojrzy szerzej. Postep techniczny
    likwiduje kazdego roku miliony miejsc pracy, okres pracy musi sie
    skracac gdyz olbrzymi deficyt miejsc pracy nie pozwoli na
    zatrudnienie nawet kazdego do 50 roku zycia. Juz dzis widac to jak w
    laboratorium w Niemczech gdzie wlasciciele firm masowo od lat
    wywalaja na bruk tych co skonczyli 50 lat a na ich miejsce maja do
    wyboru i koloru setki innych, mlodych, ktorym mozna nawet mniej
    placic a zrobia wiecej jak stary. Praca sie bardzo upraszcza pod
    wzgledem wiedzy, wysokiej klasy wymyslacze, inzynierowie , naukowcy
    tak obmyslaja technologie by maxymalnie uproscic prace, ktora moze
    wykonywqc kazdy bez zadnych umiejetnosci zawodowych o 12 minutowym
    przeszkoleniu stanowiskowym. Na drugim biegunie sa prosci wykonawcy,
    faktycznie dodatki do maszyn i problem w tym, ze ich potrzeba coraz
    mniej. Najlepiej to widac na przykladzie tasmy produkcyjnej
    samochodow. rozmawialem ze strymi emerytami co przepracowali w Oplu
    po 45 lat i opowiadali ilu robotnikow bylo na tasmie a ilu dzis
    jest. Mniej jak robotow i automatow. Oszalaly, pedzacy z predkoscia
    francuskiego expresu postep techniczny eliminuje prace ludzka a
    glownie wykonawcza. Naukowcy, inzynierowie maja prace ale ich jest
    malenko i malenko potrzeba.




    Strona 3 z 4 • Wyszukiwarka znalazła 176 postów • 1, 2, 3, 4

    Design by flankerds.com